applefobia
Applefobia
Loading...

Parcie na rysik nie słabnie

Zainteresowanie wyklętą przez Apple obsługą urządzeń przy pomocy rysika wciąż nie maleje. Do tego st...

Zainteresowanie wyklętą przez Apple obsługą urządzeń przy pomocy rysika wciąż nie maleje. Do tego stopnia, że na Kickstarterze, niczym grzyby po deszczu, pojawiają się coraz to nowe pomysły, jak uszczęśliwić fanbojów dostępem do technologii, na którą Apple wypięło swą białą, wypielęgnowaną d.pę...





W dodatku mamy do czynienia z dziwną sytuacją, gdzie Apple oficjalnie nie przyjmuje do wiadomości istnienia rysika, co wcale mu nie przeszkadza cichcem go opatentować, aby tylko utrudnić życie konkurencji. To tak, jakby Watykan w tajemnicy przed wiernymi i na złość ateistom opatentował prezerwatywę :)

W odpowiedzi na zapóźnienie technologiczne Apple, które z uporem teściowej trzymającej się parapetu na X piętrze odmawia swoim fanom natywnej obsługi rysika, powstają koncepcje protez, mających zaspokoić ten dotkliwy niedostatek. Takim projektem jest iPen, który przy okazji obnaża wszystkie niedostatki ekosystemu Apple.

Po pierwsze, iPen stoi w jawnej sprzeczności z tezami i dogmatami głoszonymi przez ideologów Apple. Twórcy iPena bezczelnie ośmielają się reklamować go hasłem "intuicyjny". Dobre sobie... Przecież doskonale wiemy, że Steve Jobs, zanim przeniósł się do Krainy Wiecznego Amazingu, nieraz twierdził przy okazji zachwalania iPhona i iPada, że jedynie mizianie paluchami jest naprawdę intuicyjne, a rysik oznacza porażkę technologiczną.

Po drugie, dlaczego ktoś miałby być tak szalony i dopłacać dodatkowo stoparędziesiąt dolców do już posiadanego, przepłaconego profesjonalnego sprzętu Apple, aby mieć ficzer, który Apple oficjalnie ignoruje? To się kłóci z wiernością marce.

A po trzecie, jeśli potrzebujesz obsługi rysikiem, to na cholerę kupować od Apple komputer czy tablet i szukać potem protezy do niego? To tak, jakby zamiast kupić sobie gotową zebrę w najbliższym ZOO, ktoś ganiał do stadniny w Janowie Podlaskim po gniadego arabskiego konia, a potem do Castoramy po białą i czarną farbę. No, ale w rezerwacie Apple takie rzeczy są widocznie na porządku dziennym.

Coś mi tak ciągle łazi po głowie, że w świecie skrzypiących i zamulających pecetów wszystko jest prostsze. Bez problemu można kupić takie komputery, co to zaraz po wyjęciu z pudła dają się obsługiwać zarówno myszą, gładzikiem, jak i paluchami oraz rysikiem; są też tablety sprzedawane już w komplecie z rysikami. Sam, nie chwaląc się, używam telefonu w rozmiarze wykraczającym poza horyzonty myślowe ajfoniarzy, do którego mam całkiem fajny rysik. I kurna, nie wymaga to żadnych extra docków czy doczepianych dinksów.




Bo jeśli się tak dokładniej przyjrzeć, to iPen nie jest prostym rysikiem - to cała infrastruktura. Do działania na iMaku iPen potrzebuje dwóch kamer (kamer!) z nadajnikami przyczepianych nad ekranem, które metodą triangulacji ustalają położenie rysika:



Zaś do działania na iPadzie niezbędne jest specjalne etui:



A do tego wszystkiego jeszcze osobna ładowarka - zarówno do nadajników, jak i do rysika. Jak popatrzę sobie na Galaxy Tab czy dowolny komputer z Windows 8, to śmiech mnie bierze. Specjalne etui, kamery, nadajniki, osobne zasilanie, zatkany Lightning w iPadzie - a wszystko po to, żeby móc skorzystać z rysika...  To ma być ta prostota, minimalizm i intuicyjność, z jakiej słynie Apple? Halo! Pobudka!

Źródło: Kickstarter


stylus 2259046524164362996

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga