applefobia
Applefobia
Loading...

6 lat iPhona

Podobno w ostatnich dniach minęła szósta rocznica wynalezienia iPhona. Prawdę mówiąc, to doniosłe wydarzenie jakoś nam umknęło, bo akurat...


Podobno w ostatnich dniach minęła szósta rocznica wynalezienia iPhona. Prawdę mówiąc, to doniosłe wydarzenie jakoś nam umknęło, bo akurat z borsukiem byliśmy w trakcie intensywnych obchodów okrągłego, dwutygodniowego jubileuszu szczęśliwego uwolnienia borsuka z wnyków starego Grzelaka, który kłusuje w naszej okolicy od wojny i ma na ścianie nawet wypchane popiersie naczelnika UB z 1954 r.

Borsuk wpadł we wnyki, gdy udał się w las za potrzebą po zniszczeniu naszej sławojki. W ostatniej chwili udało się go uratować, niemal w połowie już oprawionego ze skóry przez niedowidzącego Grzelaka, który strasznie napalił się na borsucze sadło. Musieliśmy potem zamówić dla borsuka tupecik i specjalne futrzane spodenki na dolną część tułowia. Ale ja nie o tym...

Wynalezienie iPhona przez geniuszy z Cupertino niewątpliwie było epokowym wydarzeniem w historii branży IT, które rzuciło ludzi o wąskich horyzontach na zmurszałe kolana. Gdybym miał szukać analogii w innych branżach, to stworzenie iPhona było czymś na podobieństwo wynalezienia rowera wodnego. Ani tym normalnie pojechać, ani uczciwie popłynąć...

Pierwszy iPhone, jak na domniemaną rewolucję, był dziwnie wtórny. Stanowił połączenie znanych już możliwości - telefonu, odtwarzacza muzyki i PDA - tyle że był obrabowany z licznych funkcji, a jedyne czym się wyróżniał, to obsługa palcem, co stanowiło główne źródło amazingu. W czasie gdy iPhone wstrząsał umysłami, ja bawiłem się klockowatą Toshibą Portege G900 i doprawdy, nie znalazłem wówczas żadnych powodów, aby rzucić ją w kąt i zacząć pożądać mydelniczkowatego iPhona.

W owym czasie na rynku było już sporo pełnowartościowych urządzeń PDA z funkcją telefonu i z dojrzałym systemem operacyjnym, który dawał spore możliwości zarządzania zasobami i danymi. Apple zaś wpadło w to towarzystwo, robiąc wrzawę i zamieszanie niczym ktoś, kto właśnie wynalazł silnik parowy i usiłuje go opchnąć NASA.

Steve Jobs mógł sobie zakrzywiać rzeczywistość i bredzić o przełomie, ale jak by nie machał suchymi rękami, nie zmieniało to faktu, że pierwszy iPhone był nader prymitywnym i ograniczonym telefonem, który dopiero w miarę rozwoju swojego cukierkowego OS, powoli zdobywał cechy kieszonkowego mikrokomputera i większą funkcjonalność. I wciąż miał daleko do celu...

Wystarczy wspomnieć, że takie oszałamiające i magiczne technologie jak MMS, GPS, wideorozmowa, wielozadaniowość, a nawet możliwość tworzenia folderów (w których można było na bidę upchać góra 12 ikon!), pojawiły się dopiero w późniejszych generacjach iPhona - z dużym, a czasem nawet ze skandalicznym opóźnieniem w stosunku do konkurencji.

Mimo sześciu lat obecności iPhona na rynku, jest jeszcze sporo do zrobienia, bo najnowszy Fajfon wciąż nie ma ani radia FM, ani systemu zarządzania plikami, ani NFC, ani w pełni funkcjonalnego Bluetooth. Ale mamy czas, może przy okazji 10 rocznicy wydarzy się coś ciekawszego...


iphone 4775231754814088674

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga