applefobia
Applefobia
Loading...

iTV

Hipotetyczny telewizor Apple od lat zaprząta głowy fanów jabłkowych gadżetów, spragnionych nowego przełomu na miarę iPhona czy iPada. Na każ...

Hipotetyczny telewizor Apple od lat zaprząta głowy fanów jabłkowych gadżetów, spragnionych nowego przełomu na miarę iPhona czy iPada. Na każdym innowacyjnym przednówku, gdy wszyscy zachodzą w głowę, co niesamowitego zobaczymy na kolejnym Keynote, plotki na temat przejęcia przez Apple nowego rynku powracają nieodmiennie jak sny o przyłączeniu Kaliningradu do Suwalszczyzny.




Czy Apple będzie miało własny telewizor? Wciąż nie brak przecieków o ponownym wynalezieniu telewizora i nadejściu ery Post-TV, więc czemu nie puścić wodzy fantazji? Wszak po tylu latach traumatycznego obcowania z ideami rodzącymi się w kalifornijskich laboratoriach i tak mniej-więcej wiadomo, czego możemy się spodziewać.

Zamieszczone w biografii Steva Jobsa intrygujące stwierdzenie, że "rozgryzł telewizję", można rozumieć na wiele sposobów. Być może Steve chciał się tylko pochwalić, że udało mu się opanować obsługę pilota z więcej niż jednym przyciskiem, może przez pomyłkę nadgryzł odbiornik w salonie, a może rzeczywiście miał wizję absolutnego przełomu w dziedzinie telewizji. 

Jeśli wierzyć zebranym do jednej kupy (oczywiście za przeproszeniem) wszystkim plotkom, które narodziły się w okresie Wielkiego Oczekiwania, iTV powinno być połączeniem telewizora z iOS-em oraz z Siri - futurystycznym urządzeniem sterowanym głosem, gestami i pozytywną energią "think different". 

Wszyscy wiemy, że jedynym i słusznym źródłem treści jest iTunes, ale jeśli wizjonerzy i konstruktorzy z Cupertino zniżą się do implementacji tak prozaicznych technologii, jakie oferują produkty konkurencji, to na iTV być może będzie się dało nawet oglądać zwykłą darmową telewizję naziemną. Oczywiście będzie to zrobione lepiej i niewykluczone, że zadziała również poza USA i Kanadą...

Na rynku są już wprawdzie telewizory sterowane gestami i głosem, ale nie ma żadnej wątpliwości, że Apple zrobi to inaczej niż ktokolwiek inny. Telewizor wyposażony w kamery i mikrofony, śledzący i analizujący każdy wasz ruch i każde słowo, wyposażony w cyfrową osobowość i sztuczną inteligencję Siri, to będzie coś o wiele więcej niż prymitywne produkty konkurencji. Jeśli właśnie ze łzami w oczach błagacie na klęczkach swój nowy telewizor Apple, żeby powtórzył fragment programu „Gwiazdy chodzą po wodzie” od 13 minuty, gdy Krzysztof Ibisz topi się, wciągając za sobą wszystkie Grycanki, to zrozumiecie, co mam na myśli...

Czy idea urządzenia sterowanego głosem i gestami może być kusząca dla kogoś, kto nie jest samotnym singlem z ADHD, po szkole aktorskiej i kursie pantomimy? W codziennym, domowym użytkowaniu jakoś kiepsko to widzę. Telewizor obsługiwany ruchem i głosem może się okazać równie praktyczny jak samochód kierowany cmokaniem i gwizdaniem. Był już zresztą taki model z rozpoznawaniem mowy - "wiśta", "hetta", "wio", później zastąpiony poleceniami dla szofera: "niech Konstanty zawróci i stanie za rogiem". Wygrało jednak sterowanie bezpośrednie.

Jeśli miałbym wyłazić z łóżka i namachać się rękami jak Herbert von Karajan zaatakowany przez szerszenie, aby zmienić kanał, albo musiałbym drzeć gębę do telewizora w środku nocy i w efekcie obudzić żonkę oraz wszystkich sąsiadów dookoła, żeby przyciszyć dźwięk, to już wolę zwykłego, dyskretnego i błyskawicznego w działaniu pilota, którego można obsługiwać bezwzrokowo. 

Pytaniem też pozostaje, jak telewizor Apple będzie sobie radził z rozpoznawaniem poleceń użytkownika. Bez dobrze ustawionej emisji głosu i nienagannej dykcji Siri może mieć problem z prawidłowym zrozumieniem poleceń. No i nie obędzie się bez perfekcyjnego angielskiego. Szkocki akcent absolutnie odpada... 

Ciekawe, jak Siri upora się z rozróżnianiem słów wypowiadanych przez użytkownika od dźwięków dobiegających z ekranu. Może być wesoło, gdy podczas oglądania arcydzieła niemieckiej kinematografii erotycznej, na dźwięk wypowiadanej przez uciśnięte migdałki, gardłowej kwestii "ja, gut, jaaa gut..." Siri znienacka przerwie film i wyświetli rycinę wzmiankowanych jagód (perwersyjnie zwanych w Krakowie borówkami) oraz stosowne przepisy na ciasto jagodowe...

Równie ciekawie przedstawia się kwestia sterowania telewizorem za pomocą gestów. Jeśli podczas oglądania meczu, oganiając się od muchy przypadkiem przełączymy telewizor na TV Trwam tuż przed strzeleniem gola, może się to skończyć tragicznie. Zwłaszcza dla telewizora.

Warto też pamiętać, że nie wszystkie gesty są takie intuicyjne i uniwersalne, jak by się mogło wydawać geniuszom z Kalifornii. Przekonali się o tym ci, którzy próbowali  na wakacjach w Brazylii pokazać tubylcom palcami kółeczko "OK" i wrócili do domu z dziurami po maczecie w plecach. Jeśli Apple nie odrobi zadania domowego przed globalnym wejściem iTV na rynek, to przedstawiciele różnych kultur mogą mieć spory ubaw, pokazując telewizorowi Apple obraźliwe gesty. Gruzini już mieli swoje używanie po debiucie Siri.

Ostatnia sprawa, która porusza moją pobudzoną wyobraźnię, to kwestia bezpieczeństwa. Stawianie sobie w sypialni, na wprost łóżka, urządzenia podłączonego do Internetu, wyposażonego w kamerę i mikrofon, uważam za szczyt braku rozsądku. Znając legendarną podatność sprzętu Apple na włamania i mając w pamięci różne ciekawe wpadki iOS-a, już chyba wolałbym się dobrowolnie obnażyć w galerii handlowej, zrobić mostek na ruchomych schodach i zaśpiewać arię Jontka z "Halki". 

Po integracji telewizora z iOS-em nie zdziwcie się, gdy rano znajdziecie na Fejsie zrobione "przypadkiem" przez telewizor swoje fotki z poprzedniego wieczora i dostaniecie tysiące lajków od znajomych z pytaniem, jakim klejem najlepiej załatać rozerwaną lateksową lalkę, a filmik „Finezyjne Figle 2” z waszą sypialnią w roli dekoracji zrobi furorę na YouTube...

PS. Ten tekst miał się pierwotnie ukazać w iStyle Magazine, ale z racji upadku pisma możecie się nim nacieszyć za darmo :) 




itv 3339643046365591340

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga