applefobia
Applefobia
Loading...

A można było spytać Woza...

Kręcona właśnie filmowa biografia Steva Jobsa będzie zapewne dla wszystkich fanów Apple kopalnią w...

Kręcona właśnie filmowa biografia Steva Jobsa będzie zapewne dla wszystkich fanów Apple kopalnią wiedzy o życiu geniusza z Cupertino. A zwłaszcza dla tych fanów, którzy nie zapoznali się z książkowym oryginałem, bo mają problem z czytaniem i mdleją na widok książki grubszej od iPada Mini.

Jak wynika z pierwszych doniesień, wszystko wskazuje na to, że film o Jobsie będzie dla odbiorców równie wartościowy, co obejrzenie "Czterech pancernych" dla maturzysty planującego zdawać rozszerzoną historię. Oczywiście nie powstrzyma to entuzjastów ekranizacji od wygłaszania po odbytym z wypiekami na jagodach seansie przeróżnych idiotyzmów na temat wydarzeń z życia Jobsa, ale czemuż miałbym się tym martwić?

Oto krótki fragment nadchodzącego dzieła:




Przedstawiona scena dowodzi, że nie tylko Jobs mijał się z prawdą i mydłem (ci, co czytali biografię, wiedzą o czym mówię). Przemożnej chęci zakrzywiania rzeczywistości nie oparli się również twórcy filmu. Jak bowiem twierdzi jedyny żyjący świadek - Steve Wozniak - takie zdarzenie w ogóle nie miało miejsca. Jedyne co się mniej więcej zgadza, to drażniący dyszkancik Steva, udatnie imitowany przez Ashtona Kutchera.

Woz utrzymuje, że przedstawiona scena jest wyssana z palca i nigdy się nie odbyła. No cóż, ten facet ma pecha... Zawsze wepcha się między wódkę i zakąskę ze swoim prostowaniem jabłkowej mitologii. I zapewne znowu zostanie sflekowany przez fanbojów, że się nie zna, nic nie wie i jest za stary, żeby pamiętać to ważne wydarzenie z życia świętego Stefana Wynalazcy. A mógł siedzieć cicho...

Źródło: Cult of Mac 
wozniak 2937171403737448055

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga