applefobia
Applefobia
Loading...

Gniazdka z przodu? Perwersja...

Wszyscy wiemy, że produkty Apple są zaprojektowane z mistrzowską precyzją i wykonane z myślą o jak...

Wszyscy wiemy, że produkty Apple są zaprojektowane z mistrzowską precyzją i wykonane z myślą o jak największej ergonomii pracy i komforcie użytkownika. Są perfekcyjne, skończone i doskonałe, a sam wielki Jonathan Ive włożył w nie cały swój kunszt i wiedzę... A jednak wciąż jacyś popaprańcy próbują poprawiać jego arcydzieła...

Tak właśnie stało się z iMakiem - cudem inżynierii i ikoną designu, który - niezależnie czy w wersji z nogą czy bez - stanowi ostateczny ideał komputera stacjonarnego, budzącego wśród makjuzerów luby dreszcz rozkoszy na samą myśl o pracy na nim.

Szczególną uwagę, podziw i wdzięczność userów iMaka zaskarbiło sobie umieszczenie wszystkich złączy i gniazdek na tylnej ściance, przez co podłączenie po omacku pendriva do USB przypomina próbę zajumania portfela rycerzowi w pełnej zbroi płytowej, a slot na kartę SD daje się znaleźć równie łatwo, jak peron 9 i 3/4 do Hogwart.

Na mój chłopski rozum sama natura podpowiada nam, jak to powinno być zrobione. Idąc wyboistą drogą ewolucji, doszła wszak do wniosku, że wszystkie ważne interfejsy - w tym akustyczne, optyczne i inne oparte na wtyczkach organicznych - obsługuje się najwygodniej, gdy znajdują się po tej samej stronie, co oczy. No, ale najwyraźniej w Cupertino mają jakieś inne rozeznanie w temacie albo inne preferencje.

W efekcie gniazdka w iMacu sprawiają wrażenie, że zaprojektował je ktoś, kto jest święcie przekonany, że czopek pyralginy najwygodniej wtyka się po omacku, patrząc równocześnie partnerowi prosto w oczy. No cóż, to kwestia osobistych doświadczeń jak sądzę, ale ja tam wolę w komputerze mieć jednak interfejsy z przodu. Pewnie się nie znam i nie trzymałem w ręce...

Otuchy dodaje mi fakt, że do tego samego wniosku co ja, doszli też jacyś niewydarzeni buntownicy, bezczelnie podrywający autorytet Apple w dziedzinie projektowania interfejsów. Całkowicie wbrew kupertyńskiemu kanonowi ergonomii wymyślili perwersyjne akcesorium, które umożliwia makjuzerom dostęp do niektórych gniazdek iMaka... łeee, aż brzydzę się to napisać... od przodu. A fuuuj...





I wiecie, co? Rzadko znajduję słowa uznania dla różnych dziwnych akcesoriów z rezerwatu, ale temu naprawdę kibicuję, bo jest pożyteczne, praktyczne i nie zmusza do nadwyrężania kręgosłupa i szarpania się z dziesięciokilowym ameliniowym klocem, żeby podłączyć perndriva do USB. Komputery są, k..wa, dla ludzi, a nie na odwrót!




usb 9120452723439509018

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga