applefobia
Applefobia
Loading...

Delikatne odbicie, czyli fizyka iOS 7

Od czasu udostępnienia ostatniej, trzeciej bety iOS 7 minęło już trochę czasu, ale wśród mieszkań...

Od czasu udostępnienia ostatniej, trzeciej bety iOS 7 minęło już trochę czasu, ale wśród mieszkańców rezerwatu Apple wciąż nie milkną okrzyki zachwytu nad tym, jaki ten iOS cudny i dopracowany. Ponieważ jednak dopracowanie tego systemu pozostawia wiele do życzenia, fanbojskie zachwyty musiały skupić się na czym innym...

Jak pamiętamy, poza poprawkami odwołującymi większość rewolucyjnych zmian interfejsu, nowy iOS 7.1.3 ani na piczny włos nie posunął się w rozwoju. Nie należy się zatem dziwić, że nieszczęśnicy skazani na używanie tego wynalazku, nie mogąc korzystać z funkcji i możliwości oferowanych całymi garściami przez konkurencyjne systemy operacyjne, musieli znaleźć sobie jakiś temat zastępczy.

No i znaleźli... Jak wynika z zachwytów w artykule opublikowanym na Makowym ABC, a zatytułowanym bardzo naukowo "Fizyka iOS 7.1 beta 3", największą atrakcją nowej odsłony iOS-a są jakieś duperele w interfejsie, które w praktyce mają taki wpływ na wartość użytkową systemu, jak wykończenie rur wydechowych czołgu falbankami z koniakowskiej koronki na celność ognia w czasie walki. Zresztą sami przeczytajcie:

Chodzi mi o te drobne smaczki, które są ukryte na przykład pod nowym suwakiem do odbierania rozmów (...). Jego przesunięcie powoduje naturalnie odebranie rozmowy, po czym suwak zamienia się w koło, którego nowa funkcja to zakończenie rozmowy. Piękno całości polega na tym jak to koło się pojawia – ma takie delikatne „odbicie”, jakby odskoczyło ciut za daleko i teraz musi wrócić na swoje centralne miejsce. (...) Kolejnym smaczkiem jest otwarcie Centrum Sterowania / Control Center lub Spotlight. Dodatkowa animacja, to delikatne podskoczenie – tak niewiarygodnie płynne tak na marginesie – powoduje, że czasami otwieram je tylko po to, aby obejrzeć fizykę kryjącą się za nimi.

Odbicia, podskoki i zabawa suwaczkami  - to jest to coś, czym z konieczności muszą się zadowolić użytkownicy Najbardziej Zaawansowanego Mobilnego Systemu Operacyjnego. No cóż, gdy ma się system okrojony z połowy możliwości oferowanych przez konkurencję, to zostaje jedynie zachwyt nad tym, że ściany w pierdlu są bajecznie kolorowe, a drzwi od celi płynnie się otwierają. Fizyka interfejsu - to jest właśnie to słynne "user experience", czyli wynaleziona przez Steva Jobsa fikcyjna wartość dodana, jaką Apple oferuje zamiast prawdziwej funkcjonalności swoich ograniczonych gadżetów.

Trudno orzec, co sprawia, że ajfoniarzom tak niewiele wystarcza do osiągnięcia technologicznej nirwany, a jakieś wizualne duperele biorą za przejaw zaawansowania. Czy to minimalizm umysłowy, brak wymagań, czy po prostu nieświadomość, czego powinno się wymagać od prawdziwego systemu operacyjnego? Mam wrażenie, że gdyby iPhone oparty był na Linuxie, to i tak, zamiast korzystania ze wszystkich możliwości systemu, utknęliby na etapie zabawy jądrem i głupkowatego obserwowania, jak ładnie wraca na swoje miejsce...

Jak wynika z przytoczonego artykułu, radość z posiadania iPhona z iOS 7 można porównać tylko do "user experience" właściciela Matiza, w którym po kolejnej wizycie w autoryzowanym warsztacie nadal nie działa czwarty bieg, ale za to można do woli zachwycać się upojną wonią choinki zapachowej i jej płynnym kołysaniem podczas jazdy na trójce po wybojach...



ios 7 6829330887522130032

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga