applefobia
Applefobia
Loading...

Pierwszy iPad w kosmosie

Od lat naśmiewałem się z tego, że sprzęt Apple jakoś dziwnie nie cieszy się zaufaniem NASA i że w ko...

Od lat naśmiewałem się z tego, że sprzęt Apple jakoś dziwnie nie cieszy się zaufaniem NASA i że w kosmos latają brzydkie, czarne i skrzypiące laptopy innych firm. Nadszedł jednak moment, gdy fani Apple mogą mi grupowo bądź indywidualnie zastrugać marchewę lub ewentualnie pokazać na osobności wała...




Posypując głowę popiołem z rytualnie spalonych kartonów po MacBookach i bijąc się z łomotem w cherlawe piersi, wyznaję pełnym skruchy głosem, że na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej pojawił się pierwszy iPad. Rozpoczął się podbój kosmosu przez urządzenia Apple!

W tym miejscu już widzę pokraśniałe z dumy jagody fanbojów, ich błyszczące jak guziki od windy oczy za spotniałymi z emocji kwadratowymi okularkami i dygoczące z lubej ekscytacji kolana. Na malinowe usta, łopoczące niczym fartuszek hotentocki na monsunowym wietrze, ciśnie się to jedno dramatyczne pytanie - jakież to niezwykle ważne, epokowe, heroiczne i epickie zadanie spełnia iPad w Kosmosie?

Czy zawiaduje Międzynarodową Stacją Kosmiczną, prowadząc ją bezpiecznie pośród ławic meteorytów i nawigując w bezkresnej pustce przy pomocy Map Apple? Czy kierując ogniem laserowych miotaczy bohatersko strzeże nas przed statkami Obcych, którzy mogą zjawić się w każdej chwili i zagrozić naszej Matce-Ziemi, albo co gorsza wypróżnić zbiorniki swej radioaktywnej toalety na kampus w Cupertino? A może służy załodze swą sztuczną (ale niemal jak prawdziwą) inteligencją jako powiernik, kompan i doradca w trudnych decyzjach?

Być może już oczami rozpalonej wyobraźni widzicie, jak iPad przejmuje kontrolę nad ISS po tym, jak personel zatruł się liofilizowaną kaszanką warmińską z Biedronki i za pomocą nadprzestrzennej transmisji FaceTime konsultuje się z lekarzem dyżurnym Gminnego ZOZ na Ganimedesie, ratując życie załogi?

A może wyobrażacie sobie, że po awarii pokładowego centrum obliczeniowego i sfajczeniu wszystkich pomniejszych pecetów przez kosmiczne promieniowanie, iPad jako jedyny ocalały pełnowartościowy komputer przejmuje wszystkie funkcje, a potem bez problemu sprowadza Stację na Ziemię i bezpiecznie ląduje na kosmodromie Bajkonur, ratując cenne mienie, czyli siebie?

Myślicie może, że wystawiony na bezlitosną próżnię bada nieskończone przestrzenie Wszechświata i wypatruje swą profesjonalną kamerą oznak istnienia rozumnych istot, planet gotowych do zasiedlenia i wybudowania nowych Apple Storów bądź uwiecznia narodziny gwiazd i czarnych dziur, wrzucając potem fotki na Instagrama?

Otóż nie. Na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej iPad służy do przygotowywania audycji transmitowanych na Ziemię. Jeśli jednak już pomyśleliście sobie - "No taaaak, przecież iGadżety Apple doskonale sprawdzają się jako sprzęt reporterski, a potem można na nich profesjonalnie zmontować materiał w Full HD" - to pora wsadzić łeb w cebrzyk z deszczówką i mocno zaciągnąć się wodą.

Jak widać na załączonej poniżej rycinie, jedyne do czego nadaje się iPad w kosmosie, to wyświetlanie tekstów podczas kręcenia transmisji dla Ziemi. Audycje z ISS kręci się kamerą Canona, a fotka została cyknięta lustrzanką. Natomiast iPad z programem za 15 dolców służy za teleprompter. No, ale w kosmos poleciał...



Źródło: Cult of Mac


kosmos 6671180422442714689

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga