applefobia
Applefobia
Loading...

Na Maki znowu nie ma wirusów

Dość dawno nie pisałem o OS X. Dlatego dziś nadrabiam zaległości. A okazje po temu są aż dwie. Jedna jest taka, że NZSOŚ obchodzi właśnie s...

Dość dawno nie pisałem o OS X. Dlatego dziś nadrabiam zaległości. A okazje po temu są aż dwie. Jedna jest taka, że NZSOŚ obchodzi właśnie swoje dwunaste urodziny, choć mam wrażenie, że mentalnie nadal pozostaje niedorozwiniętym parolatkiem. A druga jest taka, że wirusy znowu przypomniały sobie o najbezpieczniejszym systemie świata.

Dość powszechne przekonanie, z którego cierpliwie próbuję wyleczyć rzesze fanów Apple, jest takie, że "na Maki nie ma wirusów". Z pewnego punktu widzenia owszem - można uznać, że wirusów nie ma, pod warunkiem, że ma się dużo dobrych chęci i za wszelką cenę nie chce się dostrzec istnienia zagrożenia. Albo nie umie...

Z powodu wytresowanej przez lata działania kupertyńskiej propagandy ignorancji, braku wiedzy i przekonania o rzekomym bezpieczeństwie OS X, makjuzerzy stanowią dla hakerów cel równie łatwy i banalny, jak niewidomy emeryt dla kieszonkowca. Sytuację ułatwia fakt, że większość fanbojów nie rozpoznałaby wirusa średniej wielkości, nawet gdyby owinąć go drutem kolczastym, omaścić szczodrze napalmem, podpalić palnikiem acetylenowym i wetknąć im w d.pę aż po samą śledzionę.

Dlatego też, jak sądzę, aktualnie grasujący w OS X trojan przejdzie bez echa, niczym dyskretne pierdnięcie w słynnej, kosztującej 100 milionów dolców komorze bezechowej w laboratoriach Apple, gdzie testowano prototyp innowacyjnej anteny iPhona 4:





Działanie nowego trojana "Yontoo.1", odkrytego przez znienawidzoną w środowisku makjuzerów ruską firmę Dr.Web, polega na wstawianiu "lewych" reklam na strony www wyświetlane na zainfekowanych Makach. Nikt nie jest bezpieczny, co Dr.Web udowodnił, pokazując macierzystą stronę Apple zarażoną wirusem:




Jak więc można uznać na pierwszy rzut oka, trojan jest całkiem niegroźny, bo co tam komu przeszkadza te parę reklam więcej na wielkim ekranie 27-calowego iMaku bez podstawki? I tak też zapewne stwierdzi większość makjuzerów, dochodząc do wniosku, że można spać spokojnie, skoro nic złego się nie dzieje.

Przynajmniej do czasu, gdy trojan nie zacznie wyświetlać gejowskich pornosów, jak to już niegdyś robił MacDefender.

wirusy 8099668940034379519

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga