applefobia
Applefobia
Loading...

iProwokacja

Jumanie iPhonów w miejskich parkach i przejściach podziemnych to dość popularna rozrywka wśród amer...

Jumanie iPhonów w miejskich parkach i przejściach podziemnych to dość popularna rozrywka wśród amerykańskiej młodzieży z uboższych dzielnic. Dlatego też tamtejsza policja podjęła stanowcze kroki, aby ukrócić ten proceder. W bardzo kreatywny sposób...



Obrót kradzionymi iPhonami na wtórnym rynku to potężna gałąź amerykańskiej gospodarki. Korzysta na tym zarówno Apple, do którego okradzeni fanboje wracają po kolejny egzemplarz, jak i uboższe warstwy społeczne, dorabiające sobie do skromnego zasiłku i zyskujące wyjątkową okazję, aby choć na chwilę mieć możliwość obcowania z zaawansowaną technologią w postaci najlepszego biznesowego telefonu świata.

Patrząc z drugiej strony - dyskretne kupno iPhona z drugiej ręki to nierzadko jedyna okazja dla początkującego hipstera na dorobku, aby za niewygórowaną kwotę spełnić swoje marzenia i awansować w hierarchii społecznej, a przy odrobinie szczęścia również pooglądać sobie gołe słitfocie poprzedniej posiadaczki iPhona. No i komu to przeszkadzało?

Widocznie jednak komuś przeszkadzało, bo władze San Francisco i Nowego Jorku wydały stanowczą walkę złodziejom telefonów. Tylko ja kto zrobić? Ano w bardzo pomysłowy sposób... Zamiast bez sensu uganiać się po parkach i zaułkach za młodzieńcami w sportowym obuwiu, spasieni pączkami amerykańscy policjanci postanowili zlikwidować handel kradzionymi telefonami poprzez akcję od d.py strony. Jakież to symptomatyczne...

Na miasto ruszyły ekipy tajniaków, którzy podając się za złodziei, namawiają przypadkowych ludzi do kupna rzekomo skradzionych iPhonów. A gdy ktoś się skusi na okazyjną cenę, idzie w kajdany za paserstwo. W ten bardzo sprytny sposób policja zamierza zniechęcić ludzi do kupowania kradzionych iPhonów i poprzez terror i zastraszenie społeczeństwa ograniczyć popyt do tego stopnia, że złodziejom nie będzie się opłacało kraść i przerzucą się na hodowlę rzeżuchy. Hmm...

Pewnie, że łatwiej jest udupić jakiegoś łajzę, co marzy o własnym iPhonie i tak długo go namawiać, aż się skusi, niż złapać prawdziwego złodzieja, ale jakoś mi te metody dziwnie przypominają coś znajomego. Czyżby agent Tomek załapał się na etat w NYPD albo SFPD?


Źródło i foto: Cult of Mac
przestępczość 1298074497104097732

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga