applefobia
Applefobia
Loading...

iPad idzie na wojnę

Gdy przeczytałem doniesienie, że amerykańska armia jest gotowa na użycie iPadów, od razu przyszło mi...

Gdy przeczytałem doniesienie, że amerykańska armia jest gotowa na użycie iPadów, od razu przyszło mi do głowy parę pomysłów. Wprawdzie już pisałem o militarnych zastosowaniach iPhona, ale otwarcie się US Army na iPady to całkiem nowa jakość.




Nie mam pojęcia, do czego Armii miałyby się przydać iPady, które swoimi walorami bojowymi ustępują jedynie parze zapleśniałych onuc, ale widocznie tablet z Cupertino wygrał w przetargu na środek przymusu bezpośredniego o zasilaniu bateryjnym. Chociaż, gdyby tak pomyśleć, parę zastosowań by się znalazło...

iPady mogą znakomicie posłużyć w lotnictwie jako sygnalizatory deszczu. Sprzęt Apple jest tak napakowany czujnikami zalania, że natychmiast wykryje każdą kroplę wilgoci. Procedura jest niebywale prosta, jak na wojskowe procedury przystało. Wystarczy włączyć iPada, wystawić go na zewnątrz i obserwować - gdy szlag go trafi, znaczy że pada i należy odwołać loty bojowe.

iPad doskonale sprawdzi się też jako tarcza strzelnicza z najwyższą na świecie jakością obrazu w technologii Retina. Dzięki temu np. za pomocą odpowiedniego zmniejszenia wielkości wyświetlanej tarczy można symulować strzelanie snajperskie albo artyleryjskie na dowolne odległości bez wychodzenia z baraku w koszarach. I to wszystko bez najmniejszej utraty jakości obrazu.





Innym zastosowaniem słynnego iPada z LTE może być nawigacja i orientacja w terenie. I wcale nie chodzi mi o znakomite Mapy Apple. Tu też sprawa jest prosta, jak wycior do lufy M1 Abrams - jeśli jest zasięg 4G, to znaczy, że znajdujemy się na terenie USA lub Kanady. Brak zasięgu oznacza wrogie terytorium...



NOWE DUPNE TISZERTY APPLEFOBII JUŻ DOSTĘPNE!



ipad 7370314104507761068

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga