applefobia
Applefobia
Loading...

Włam roku, straty stulecia

Jak widać na przykładzie Apple, nie jest łatwo trudnić się handlem detalicznym. Nie dość, że trzeba ...

Jak widać na przykładzie Apple, nie jest łatwo trudnić się handlem detalicznym. Nie dość, że trzeba wszystko patentować, żeby konkurencja nie mogła ustawić sobie stołów wzdłuż ścian, to jeszcze sklepy są narażone na brutalne akty wandalizmu...




Jak donoszą niezależne media, w Boulder, Colorado, dokonano włamania do Apple Store. W sumie, w dzisiejszych czasach zdziczenia i rosnącej przestępczości wśród fanbojów, to nie jest żaden news. Zresztą również słowo "włamanie" nie oddaje istoty sprawy, bo włamać to się można gołymi rękami w paręnaście sekund do OS X, albo przy użyciu prostych narzędzi w parę minut do sławojki, zaś złodzieje po prostu weszli na skróty przez szybę. Newsem jest to, że złodzieje zajumali towar o mniejszej wartości, niż rozbite szkło.

Być może ktoś prostolinijny pomyśli sobie - "Oj tam, oj tam, wybili szybę, wzięli iPada i uciekli". Nic bardziej mylnego. Zajumany towar wart był całe 64 tysiące dolarów. Fakt, nie trzeba wiele, żeby wyczerpać ten limit - ot, parę komputerów, tabletów i telefonów... Gdyby napadli na przykład na sklep z nawozami, towar o podobnej wartości musieliby wywozić ciężarówką z przyczepą. Ale ja nie o tym...

Otóż, jak sądzę, wskutek niedawnej drastycznej obniżki cen MacBooków, droższa niż skradziony towar okazała się szyba, a konkretnie rozbite szklane drzwi o opatentowanej konstrukcji, które Apple wyceniło na równe 100 tysięcy dolarów. Słownie - sto tysięcy koła papieru. Nie mam pojęcia z jakiego szkła oni robią te drzwi... Odrzuty z Gorilla Glass? Przetapiają szkiełka z zegarków Rado? Odzyskują z wahadłowców? Jednego jestem pewien - źle zainwestowali. To szkło na pewno nie jest warte swojej ceny, skoro byle chłystek radzi sobie z nim za pomocą cegły.

Muszę przyznać, że czuję w tym miejscu osobliwą więź i empatię z Apple. Wprawdzie skala nie ta - gdzie mi tam do takiego potentata - ale kiedyś też miałem do czynienia sytuacją, gdy wartość potłuczonego szkła mocno przekroczyła zysk złodzieja. Pewnego razu panowie żulowie rozwalili mi szybę w samochodzie, aby ukraść z siedzenia okulary marki przeciwsłonecznej. No ale w moim przypadku całość zbilansowała się w cenie skrzypiącego, low-endowego Androida, więc w ogóle nie ma o czym gadać...

Myślę, że ten prosty zabieg marketingowy w postaci podania do publicznej wiadomości wyssanej z palca ceny szklanych drzwi do Apple Store, przyciągnie do sklepów Apple całe pielgrzymki fanbojów, którzy będą chcieli z nabożną czcią i dumą zobaczyć, a może nawet pomacać kawał szyby wart więcej niż ich kawalerka. Tak więc w ogólnym rozrachunku Apple wyjdzie na swoje.

A ja mam takie dziwne wrażenie, że gdyby Apple, jak Bóg przykazał, handlowało hurtowo prawdziwymi owocami, to identyczne drzwi kosztowałyby ze sto razy mniej. A zresztą kto by się tam włamywał po kilogram pomarszczonego Jonagolda i dwie zapleśniałe pomarańcze...

przestępczość 2907670656133371227

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga