applefobia
Applefobia
Loading...

Apple bierze się za lichwę

Jakoś tak niedawno przez Sieć przemknęła informacja o nowym patencie Apple, którego wyjątkowy idioty...

Jakoś tak niedawno przez Sieć przemknęła informacja o nowym patencie Apple, którego wyjątkowy idiotyzm przeraził nawet mnie, choć myślałem, że jestem już uodporniony na kupertyńskie wynalazki. Najwyraźniej miałem o sobie zbyt wysokie mniemanie...



Apple wprawdzie już od dawna traktuje swoich userów jak chodzące terminale płatnicze, ale dosłowność tego pomysłu mnie przerosła. Myślę, że na coś takiego można wpaść tylko po długim zamknięciu pod kluczem w kupertyńskich podziemnych laboratoriach, w stanie upojenia alkoholem przemysłowym, albo po zjedzeniu wiadra zupy z grzybków halucynogennych i zagryzieniu gąbką kąpielową.

Ale o co chodzi? W skrócie idea nowego patentu Apple o nazwie "Ad-Hoc Cash Dispensing Network", sprowadza się do tego, że gdy potrzebujesz nagle kasy (nieoczekiwana wizyta u dilera, zabrakło na flaszkę, a w melinie nie honorują kart płatniczych, skusiłeś się na usługi przydrożnych ssaków leśnych czy zdarzył się inny tego typu losowy przypadek), zgłaszasz ten fakt przez aplikację w swoim iPhonie, a system wyszukuje w najbliższej okolicy osoby skłonne ci tej gotówki użyczyć. Potem system aranżuje spotkanie dawcy i biorcy, naprowadzając ich na siebie przy pomocy Apple Maps (jak na moje oko - dość zawodna metoda, ale jak się nie ma nic innego...). Ostatecznie transakcja jest rozliczana poprzez konto iTunes obu straceńców.

Oczywiście nawet w świecie beztroskich, życzliwych i zamożnych użytkowników iGadżetów niełatwo znaleźć altruistów, gotowych szastać kasą na lewo i prawo i pożyczać ją obcym osobom - choćby i współwyznawcom - ale haczykiem i przynętą jest kilkuprocentowa prowizja, na jaką może liczyć dawca gotówki. Oczywiście, jakże by inaczej, swój skromny lichwiarski procencik od transakcji pobiera również Apple. Proste i piękne, prawda?

A teraz puśćmy wodze fantazji...

Być może w USA, gdzie wszyscy bariści, śmieciarze i pomoce domowe mają iPhony, taki system ma szanse w ogóle zadziałać, ale w polskich realiach to już pomysł z samego środka d.py wzięty. W dowolnym mieście znacznie szybciej i bliżej znajdę bankomat, niż ajfoniarza z nadmiarem gotówki. No chyba, że akurat siedzę w Starbucksie, ale po pierwsze nie siedzę, a poza tym ci wszyscy gołodupcy i tak mają przy sobie tylko plastiki z debetem. A na prowincji? W większości nawet tych małych miejscowości zazwyczaj jest jakaś placówka z bankomatem, za to o posiadacza iPhona może być znacznie trudniej. No chyba, że wiesz, że twój sąsiad jest forsiastym fanbojem Apple ze skłonnością do rozdawania kasy. Jednak molestując go o kasę tą drogą zbyt często, ryzykujesz, że następnym razem wizytę u niego zakończysz z widłami w d.pie.

No, ale rzut widłami do specjalność lokalna. Natomiast sportem o ogólnoświatowym zasięgu jest jumanie i iskanie ajfoniarzy ze sprzętu oraz kasy. Dzięki patentowi Apple jeszcze nigdy nie było to takie łatwe. Naiwni sami będą pchać się w łapy, napaleni żądzą 3-dolarowej prowizji. W ciągu dnia bez większego wysiłku będzie można obłowić się gotówką i zajumać kilkanaście iPhonów. Wyobraźcie sobie taki prosty algorytm:

1. {var} Kradniesz iPhona. {else} Jak się poszczęści, to razem z forsą, etui i fantami na dobry początek;
2. {start loop} Namierzasz kolejnego forsiastego frajera, pozbawiasz go gotówki i iPhona, który posłuży do kolejnej transakcji w "Doraźnej sieci dystrybucji kasy";
3. Za pomocą nowego iPhona zgłaszasz zapotrzebowanie gotówki;
4. GOTO 2 {end loop};
5. {onError} biegniesz bardzo szybko. Potem GOTO 1

I życie jest piękne...
patent 4314011719672989211

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga