applefobia
Applefobia
Loading...

Gdzie pion, gdzie poziom, a gdzie północ?

Od dłuższego czasu dochodzą nas informacje, jakoby czujniki ruchu w nowych iPhonach były wadliwe. ...

Od dłuższego czasu dochodzą nas informacje, jakoby czujniki ruchu w nowych iPhonach były wadliwe. Objawiło się to już na przykład świrowaniem kompasu, który serwis Apple zalecał kalibrować metodami przypominającymi praktyki voodoo, ale jak się okazuje, nie tylko kompas ma problemy...

Podczas konferencji, na której Apple przedstawiło premierowe iPhony w innowacyjnych kolorach, złotousty Phil Schiller zachwalał nowy chip M7, określany jako przełomowy "koprocesor ruchu", który miał wprowadzić całkiem nową jakość cyfrowej precyzji rozpoznawania położenia telefonu.



No i wprowadził... Jak wynika z doniesień, nowe iPhony dostają lekkiego szmergla przy próbie ustalenia pionu i poziomu. Na pierwszej rycinie widzimy tzw. "zero absolutne" lub inaczej "kupertyński pion właściwy", niezależny od grawitacji i niedokładnych wskazań tradycyjnych, mechanicznych przyrządów:


Druga rycina przedstawia, jak dzięki użyciu dwóch iPhonów, położonych na jednym podłożu, obliczyć tzw. "poziom uśredniony" o wartości 1,5 stopnia:


Z kolei trzecia rycina pokazuje, gdzie mniej-więcej znajduje się domniemana geograficzna północ, czyli tzw. "biegun przypuszczalny", który już niejednego śmiałka wysłał na pożarcie menelom na Pradze:


Tutaj zaś widzimy, że granie z użyciem akcelerometru iPhona wnosi do rozgrywki jakże pożądany element zaskoczenia i realizmu, symulując fizykę jazdy samochodem z zawieszeniem uszkodzonym przez stado rozwścieczonych borsuków:


Normalnie cyfrowa precyzja, nie ma co... Generalnie rzecz biorąc, nowy wspaniały koprocesor ruchu nadaje się co najwyżej do wykrywania, czy właściciel iPhona jeszcze trzyma pion, czy już się przewrócił z wyczerpania, chodząc w kółko po lesie z kompasem od Apple.

Jak twierdzą fachowcy, usterka jest sprzętowa, a winien jest właśnie koprocesor M7, który oczywiście nie jest przełomowym wynalazkiem Apple, a jedynie obrandowanym jabłkiem, zwykłym seryjnym chipem BMA220, kupowanym potajemnie od Boscha w hurcie po dolarze za sztukę.

Kolejny raz Apple przejechało się na własnym bufońskim marketingu, reklamując kupowany w hurcie podzespół pod nową nazwą jako swoje własne osiągnięcie. Znowu połaszczyli się na parę centów oszczędności, kupili wagon wadliwego szmelcu w promocji i zamontowali w najbardziej zaawansowanym telefonie świata. No i właśnie mamy efekty tej pazerności...

Usterka cudownego M7 jest tego rodzaju, że można było ją wykryć na każdym etapie konstruowania i produkcji iPhona, a także podczas procedur kontroli jakości. To nie wada ukryta, ale ewidentna, widoczna gołym okiem kicha. No, ale trzeba chcieć ją zauważyć, a przy okazji trzeba mieć coś takiego, jak dział kontroli jakości.

Jako najbardziej innowacyjna firma świata, Apple stosuje swój własny autorski system After-Sale Quality Control (Posprzedażowa Kontrola Jakości), gdzie testerami są przedwcześni nabywcy, którzy marzną w kolejkach, aby za własne pieniądze dostąpić zaszczytu osobistego odkrywania usterek w produktach ukochanej firmy. Takie rzeczy tylko w rezerwacie...

A tutaj, jakby ktoś nie pamiętał, macie reklamę zachwalającą niezwykle precyzyjny akcelerometr w nowych iPhonach. Gdzieś tak od 14 sekundy...






CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO? DOŁĄCZ DO APPLEFOBII!



żyroskop 134643622020312225

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga