applefobia
Applefobia
Loading...

Jonathan Ive projektuje aparat fotograficzny

Wiele wskazuje na to, że naczelny designer świata - sir Jonathan Ive - nie do końca spełnia się tw...

Wiele wskazuje na to, że naczelny designer świata - sir Jonathan Ive - nie do końca spełnia się twórczo w Apple jako projektant zeszłorocznych obudów, plastikowych kolorofonów i oczojebnych interfejsów. Aby nie wypalić się zawodowo, w poszukiwaniu nowych wyzwań wziął się za zaprojektowanie aparatu fotograficznego.

Ponieważ niedaleko pada jabłko od jabłoni, wybór padł na markę Leica, równie snobistyczną i posiadającą równie wielkie stado fanatycznych wyznawców, co Apple. Istnieją więc przesłanki, że zaprojektowany przez sir Jonathana aparat zostanie otoczony kultem zwielokrotnionym do granic histerii, a połączenie logotypów zaowocuje czymś, co będzie sławione przez lata w pieśniach ludowych:

Czerwone jabłuszko przekrojone na krzyż
Czemu ty hipsterze krzywo na mnie patrzysz

Gęsi za wodą, kaczki za wodą
Zrób szybko słitfocię, bo cię pobodą

Ty mi buzi dasz, ja ci buzi dam
Jak se chcesz zaruchać, przytrzymam ci Leice

Oj, dana dana, matulu kochana
Hop dziś dziś!

Ale tak właściwie to ja nie o tym...

Pierwszy rzut oka na dzieło naszego geniusza designu sprawia, że czujemy się jak w domu - krągłe obłości, perfekcyjnie dopracowane łuki i ogólna ameliniowa estetyka wyraźnie pokazują, że Ive wciąż kręci się w kółko, jakby mu ktoś przybił lewą nogę do podłogi.



To wrażenie wzmaga się, gdy na powiększeniu zaobserwujemy nawrót sir Jonathana do obsesyjnej fascynacji motywem durszlaka...


...dziwnie znajomym ze starego Maka Pro...



...zastosowanym na tapecie najnowszego iOS 7...

...oraz - w nieco innej skali - w bumperze do plastikowego iPhona 5C:

Wniosek jest taki, że największy projektant świata od dobrych 10 lat z stosuje z niebywałą kreatywnością wciąż te same środki wyrazu, notabene zerżnięte z o wiele starszych urządzeń Brauna, na których Ive z maniakalnym uporem się wzoruje...



Po estetyce przychodzi pora na funkcjonalność. Zaprojektowana przez Jonathana Ive Leica urzeka czystą formą...


...ale patrząc na korpus aparatu na próżno szukać jakiejś klapki, kryjącej slot na kartę SD czy gniazdko USB. Możliwości zatem są dwie:
  • Wszystkie gniazdka innowacyjnie znajdują się pod zdejmowanym denkiem aparatu, dzięki czemu nie będzie można wymienić karty ani podłączyć kabelka gdy aparat będzie przymocowany do statywu
  • Żadne gniazdka innowacyjnie nie znajdują się pod zdejmowanym denkiem aparatu, gdyż zgodnie z ideą minimalizmu i czystej formy, oraz etosem przemysłowym Apple, denko Leiki w ogóle nie będzie zdejmowane, a aparat będzie nierozbieralny. Bo i po co?
To drugie rozwiązanie zdecydowanie bardziej zachwyca swoją prostotą i funkcjonalnością. Aby nie zaprzątać sobie głowy skrzypiącymi plastikowymi kartami SD, kabelkami i innymi duperelami, nabywcy Leiki będą mogli od ręki przy zakupie zdecydować się na model z 16, 32, lub 64 GB wbudowanej pamięci. I po kłopocie.

Z kolei zdjęcia będą transferowane bezpośrednio z aparatu do Instagrama lub do innego kołchozu społecznościowego siecią bezprzewodową, co wprawdzie ograniczy zastosowania Leiki do obszarów zurbanizowanych, z naciskiem na lokale Starbucksa, ale przecież kto by tam pchał się na bagna nad Biebrzą w obcisłych białych rurkach i trampkach Lacoste...

Bateria będzie również w innowacyjny sposób wbudowana na stałe i ładowana ekologicznie za pomocą kręcenia kółkiem, umieszczonym na denku. Miłego kręcenia!



CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO? DOŁĄCZ DO APPLEFOBII!



leica 1889012940384218497

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga