applefobia
Applefobia
Loading...

AndroidFobia - doczekałem się osobistych hejterów :)

Od paru dni z wielkim rozbawieniem śledzę poczynania redaktorów bloga AndroidFobia, którzy za cel (j...

Od paru dni z wielkim rozbawieniem śledzę poczynania redaktorów bloga AndroidFobia, którzy za cel (jak dotąd skrzętnie omijany) obrali sobie zohydzenie Androida szerokim masom społecznym. O samym Androidzie wprawdzie nie ma tam zbyt wiele, ale i tak idą jak burza przez tundrę...



Sama geneza powstania AndroidFobii nie jest zbyt oryginalna - z definicji i przy minimalnym wysiłku intelektualnym hejtuje się tam Applefobię i jej czytelników. Ja sam prywatnie nie identyfikuję się z góglowskim systemem operacyjnym i nie przypominam sobie, bym był jego fanatycznym orędownikiem, więc odnoszę wrażenie, że twórcy AndroidFobii mają ewidentny problem raczej nie tyle z Androidem, lecz z Applefobią jako taką, oraz z moją skromną osobą.

Czemu tak jest - nie wiem, domyślam się jeno, że powody tego odwetu są bolesne i piekące. To sprawia, że tym więcej mam powodów - ba! wręcz imperatyw kategoryczny -  aby spoglądać z ojcowską miłością i czułością na ten blog specjalnej troski, który nieświadomie począłem. Mam nadzieję, że nie wpadnie im do głowy upominać się o alimenty...

Prym w gronie redakcyjnym wiedzie dokooptowana niedawno do składu niejaka redaktor Malinka, która zajmuje się modelingiem oraz notorycznie bywa na imprezach, gdzie lansuje się z iPhonem i dostaje darmowe drinki. W to akurat wierzę bez zastrzeżeń, bo sądząc po jej awatarze...




...redaktor Malinka zarówno pod względem emocjonalnym, intelektualnym jak i fizycznym, zrobiona jest głównie z tektury po recyklingu, natomiast modeling, któremu - jak deklaruje - z pasją się oddaje, najprawdopodobniej wygląda mniej więcej tak:



Rzućmy jednak w diabły te osobiste wycieczki, bo wyjdzie na to, że zazdroszczę jej tych darmowych drinków, a to nieprawda, bo sam ostatnio byłem na imprezie dla blogerów, gdzie dawali za darmo nie tylko drinki, ale nawet jedzenie. Wziąłem tyle, że nie mogłem unieść (oczywiście wszystko dla borsuka), ale Malinki jakoś tam nie widziałem...

Ale do rzeczy. Na blogu ważne jest nie to, kto pisze - ale co i jak pisze. I tu od razu widać dużą klasę i wyrafinowanie, jeśli chodzi o dobór tematów. Z niewiadomych powodów redaktor Malinka w jednym z artykułów wzięła się za tzw. "męskie granie", ambitnie porywając się na recenzję gier polegających głównie na oddawaniu moczu na stojąco. Czemu akurat ten temat jest jej bliski i wart uwagi - nie śmiem się nawet domyślać...

Natomiast redaktor Marek jest dla mnie o wiele bardziej zagadkową postacią. Osobiście zainicjował powstanie AndroidFobii, powodowany jakimś silnym negatywnym impulsem. Obstawiałbym porażenie prądem przez białego iPhona, ale co ja tam wiem...

Redaktor Marek operuje spoza granic Polski, co automatycznie czyni go niebywale kompetentnym, aby formułować opinie o polskich androbiedakach, ale chyba słabo uczył się geografii, bowiem jego awatar...



...sugeruje raczej przebywanie na antypodach (głównie umysłowych) niźli w ościennej Germanii. No, ale to już jego problem, nie mój. Tak czy siak, gorąco zachęcam was do odwiedzania AndroidFobii. Śpieszmy się kochać oszołomów, tak szybko odchodzą... Drugiego takiego bloga ze świecą nie znajdziecie :)

PS. Ponieważ aktywnie udzielacie się tam w dyskusjach, tak dla zabawy proponuję zafloodować AndroidFobię, linkując Applefobię w każdym komentarzu. Przynajmniej będzie z tego jakaś korzyść :)



CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO? DOŁĄCZ DO APPLEFOBII!

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga