applefobia
Applefobia
Loading...

Leśne profesjonalistki

Moje wakacje powoli się kończą, więc czas wracać do tematów bardziej dostosowanych do profilu Applef...

Moje wakacje powoli się kończą, więc czas wracać do tematów bardziej dostosowanych do profilu Applefobii. Żeby jednak przeskok nie był zbyt gwałtowny, artykuł zacznę od prezentacji batyskafu, zbudowanego z wiadomych powodów przez borsuka.





Sama konstrukcja, choć niezwykle pionierska i innowacyjna, okazała się nieco kłopotliwa w eksploatacji. A konkretnie nie całkiem udała się implementacja batyskafu w środowisku wodnym. Po kilku nieudanych próbach zwodowania swego dzieła borsuk uznał się za lidera w konstrukcji batyskafów lądowych i na fali sukcesu zabrał się za budowę promu kosmicznego z napędem żaglowym. Ale ja nie o tym...

Podróżując po wybrzeżu oczywiście zwracałem uwagę na publiczne wystąpienia produktów Apple. Zjawisko jest widoczne zwłaszcza w nadmorskich kurortach, które odwiedziłem w drodze na swoją dziką plażę, ale występuje też w innych okolicznościach przyrody, o czym dowiecie się pod koniec tego artykułu.

W Sopocie, we włoskiej knajpie, w oczy bardzo rzucał się metroseksualny singiel, siedzący przy stoliku ze swoim naręcznym pieskiem typu york i wspólnie z nim konsumujący lazanię z jednego talerza. Piesek wyjadał mięsko, a pan wpierdzielał makaron i dodatki. Znaczy - wegetarianin. Potem pan prowadził przez iPhona głośną rozmowę, bodajże o firankach, nie zwracając uwagi na to, że kudłacz plącze się ludziom pod nogami, drze gębę na wszystko co się rusza i nie daje nikomu spokojnie zjeść kolacji. Kultura...

Potem zrobiło się jeszcze gorzej. Do stolika obok przysiadły się trzy hałaśliwe psiapsiółki, wyciągnęły swoje iPhony i bez przerwy fotografowały swoje jedzenie, pieska oraz siebie nawzajem. Doskonale - acz dużo za głośno - przy tym się bawiły, nic nie robiąc sobie z tego, że przeszkadzają swoim jazgotem innym gościom. Trochę ciszej zrobiło się dopiero wtedy, gdy zaczęły spamować znajomych na Fejsie i Instagramie świeżo zrobionymi słitfociami. Potem iPhony powędrowały na blat stolika, a paniusie przy kawusi zabrały się za obgadywanie wszystkich dookoła.

Już dawno temu napisałem, co myślę o zjawisku lansowania się iPhonami w środowisku kawiarnianym. Z niewiadomych powodów właśnie ten telefon przoduje jako najczęściej wykładana na blat marka. Nie zauważyłem podobnego natręctwa u posiadaczy innych telefonów. Ja sam w ogóle nie wyciągam swojego grata na stolik, bo zajmuje cały blat i nie ma miejsca na talerze :) A jeśli potrzebuję porozmawiać przez telefon, to wychodzę na zewnątrz...

Jak się jednak okazuje, poza kawiarniami lans przy pomocy gadżetów Apple zapuścił swe macki już nawet w leśne ostępy. Na znanym wam z poprzednich postów zadupiu, w przyplażowej smażalni ryb w sosnowym lasku, znienacka pojawiły się dwie laski w typie redaktor Malinki.

Wiem, że nie uwierzycie, ale każda z panienek targała pod pachą srebrzystego MacBooka Pro - jedna trzynastocalowego, a druga piętnastocalowego. Pasowały do okolicy, jak stoisko z wiadrami do foyer w filharmonii. Myślę, że to właśnie dla takich osób miejscowa ludność, handlująca przy drogach runem leśnym, obok słoików z borówkami stawiała też osobny słoik z dwukrotnie droższymi jagodami. Dla hipsterów z Warszawy :)

Leśne profesjonalistki położyły swoje MacBooki na drewnianym, upaćkanym rybimi ośćmi i coleslawem stole, po czym jedna zrobiła drugiej uroczą słitfocię Fajfonem, a potem usiłowała wrzucić ją na Fejsa, biegając po lesie z ręką do góry, niczym Statua Wolności z ADHD. Oczywiście, g.wno zdziałała, bo zasięgu w tym miejscu nie było od czasu wojen napoleońskich. O WiFi nawet nie wspominając...

W końcu panienki zniechęciły się niekompatybilnością sosnowego lasku z zaawansowanym sprzętem Apple, zjadły po gofrze w wersji warszawskiej (z jagodami), wzięły pod pachę zupełnie nieużywane (nawet nie otwierane) MacBooki i potykając się o korzenie pobrnęły po piachu lansować się dalej na kempingu...



CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO? DOŁĄCZ DO APPLEFOBII!

wakacje 2255770556481436527

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga