applefobia
Applefobia
Loading...

Samojebka prezesa, czyli czym się różni słitfocia?

Niestety, nie ma co owijać w bawełnę - musimy pogodzić się z nieubłaganym faktem, że słitfocie dzi...

Niestety, nie ma co owijać w bawełnę - musimy pogodzić się z nieubłaganym faktem, że słitfocie dzielą się na te lepsze i te gorsze. Te elitarne i te plebejskie. Te kreatywne - zrobione iPhonem lub iPadem - oraz całą niewartą uwagi resztę chłamu...

Obsesyjna potrzeba publicznego pokazywania swojej facjaty (i innych detali fizjologicznych) na różnych kołchozach fotograficznych i społecznościowych powinna iść w parze z powszechną świadomością tego, że szczegóły i okoliczności bardzo się liczą. Dlatego należy docenić pozytywny fakt, że w lustrach wszystkich wind i kibli świata coraz częściej odbijają się ci, którzy budują swój wizerunek w oparciu o renomowany sprzęt marki Apple.

Trzeba mieć klasę! Wszyscy wiemy, że nie da się zostać znanym łódzkim finansistą bez stosownej fryzury w oprawie minimalistycznego wnętrza windy z nierdzewnej stali i bez najnowszego iPhona z prawie nierdzewną wtyczką...



Nie sposób również wyobrazić sobie zdobycie lokalnego rozgłosu i posmakowanie statusu gwiazdy internetów bez wylansowania się za pomocą przemyślnie użytego iPhona:


Sprzęt Apple jest masowo używany do robienia słitfoci z udziałem celebrytów i polityków...



...przez światowe elity finansowe...


...przez laski z dużymi cyckami...


...oraz przez osobników obdarzonych ponadnormatywną samoakceptacją wizualną:


Fatalnego wyboru w tym kontekście dokonał Prezes Zbawca Jarosław, który dał się uwiecznić za pomocą urządzenia wyglądającego na zwykły, szmaciarski biedafon z Androidem. A przecież Prezes, jak każdy polski parlamentarzysta umie się posługiwać iPadem i nawet miał go w ręce! Gdzie w tym momencie byli jego doradcy od spraw wizerunku, polityki zagranicznej i bezpieczeństwa lotniczego?


W efekcie tego fatalnego niedopatrzenia i PR-owej niewydolności sztabu wyborczego powstała polityczna samojebka, którą można straszyć autystyczne dzieci, nie chcące zjeść brokuła i zatwardziałych recydywistów wzbraniających się przed pójściem pod wspólny prysznic.


Chwila nieuwagi i wrodzona ufność Prezesa Jarosława sprawiły, że wrogie siły podsunęły mu niewłaściwy sprzęt. Polityczne i wizerunkowe efekty są opłakane - słitfocia Prezesa jest marnej jakości, daje się zauważyć winietowanie pochodzące z tandetnego, wyciętego z worka po nawozie etui, a z mistrzami drugiego planu nie wsiadłbym za żadne skarby do jednej windy, choćby tyły zabezpieczali mi Woliński razem z Gamrotem.

A mogło być tak dobrze... Z iPhonem na pewno wyglądałoby to lepiej...



Źródło: Gazeta

suski 358896530574791876

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga