applefobia
Applefobia
Loading...

Mac Pro - 100% efekciarstwa

Wszyscy wiemy, że nowy Mac Pro był przez dekadę wyczekiwany niczym generał Anders na białym koniu. I...

Wszyscy wiemy, że nowy Mac Pro był przez dekadę wyczekiwany niczym generał Anders na białym koniu. I oto jest! Objawił się  - futurystyczny czarny koń wśród profesjonalnych desktopów i bezlitosny pogromca konkurencji. Jaki jest nowy Mac Pro?





Tego akurat nie wiadomo, bo poza efekciarskimi ciemnymi obrazkami oraz zrobionym na drukarce 3D modelem w skali 1:1, przezornie umieszczonym za szybą, Apple nie pokazało realnie działającej maszyny. Podobno nie udało się podłączyć monitora, bo były problemy z uniwersalną przejściówką HDMI-Thunderbolt-DVI-VGA-DisplayPort... Możemy więc opierać się jedynie na domysłach i propagandowych informacjach od Apple. A to, jak wiemy, nie jest zbyt wiarygodne źródło...

Zazwyczaj podczas WWDC Apple pokazywało nam gotowe, działające urządzenia. Tym razem dostaliśmy makietę za szkłem oraz obietnicę na oficjalnej stronie, że Mac Pro pojawi się później, później... co nasuwa przypuszczenie, że Mac Pro jest w fazie bardzo wczesnego prototypu i jeszcze nie udało się zbudować ani jednego działającego egzemplarza. Bardziej do przodu są już Bułgarzy ze swoim kartonowo-sklejkowym modelem statku kosmicznego Ziemia-Jowisz o napędzie fotonowym, opartym na świetlówkach energooszczędnych. Przynajmniej mają zapas świetlówek...

Jedno trzeba przyznać - Apple poszło w designie po całości. Mac Pro jest zaprojektowany tak, żeby samym wyglądem robić sakramenckie wrażenie i skutecznie zniechęcać do dalszych pytań. Jest niesamowity, przerażający i tak mroczny, że gdyby pojawił się 30 lat wcześniej, to zagrałby w Gwiezdnych Wojnach jako osobisty nawilżacz do hemoroidów Lorda Vadera.




Gdy patrzę na tę skrajnie upakowaną i zamkniętą kubłowatą formę, w uszach dźwięczą mi słowa przedstawiciela Apple - "Chcieliśmy stworzyć wzór na następną dekadę". To bardzo pomysłowe obrócenie wizji dziesięcioletniego technologicznego zastoju w zaletę, ale w wolnym tłumaczeniu oznacza, że przez kolejne 10 lat możecie pożegnać się z aktualizacją Maka Pro i jakąkolwiek rozbudową na własną rękę.

Nowy Mac Pro jest zaprojektowany raz na zawsze jako skończony ideał, co oznacza, że nie ma opcji na dodatkowy twardy dysk czy prostą wymianę procesora, nie ma napędu optycznego, slotów na standardowe karty rozszerzeń ani śladu modułowości, z której Apple tak było dumne w starym Maku. Prawdziwi profesjonaliści nowej ery od początku wiedzą czego chcą, kupują gotowca i nie będą się babrać w jakieś tam rozbudowy pamięci. A ja tak się zastanawiam, czy to jeszcze skalowalny segment PRO, czy kpina obudowana w efekciarski, jednorazowy mebel do wyposażania agencji reklamowych?




A propos mebli... Ulokowanie obudowy na nóżce od lampy z IKEI wnosi autentyczny powiew świeżości i daje nadzieję, że jednak można będzie zaszaleć przy personalizacji Maka Pro, zamawiając - podobnie jak w iMaku - wersję ze wspawaną nóżką lub bez. Bo VESA raczej nie wchodzi w grę...

Ja raczej wybrałbym wersję na nóżce, bo biorąc pod uwagę wewnętrzną konstrukcję, opartą na idei centralnego komina termicznego z wymuszonym obiegiem, Mac Pro postawiony bezpośrednio na podłodze będzie zasysał kurz w promieniu pół metra jak odkurzacz ze zwarciem uzwojenia w silniku.

Gdyby jednak przydarzyła się awaria wskutek zatkania kurzem, paprochami i zaginionym tydzień wcześniej chomikiem, nie należy się martwić. Apple w swym geniuszu było na tyle przewidujące, że korzystając z innowacyjnego kształtu obudowy, nowego Maka Pro bez trudu będzie można zaturlać kijkiem do naprawy w najbliższym Apple Store.

Apple zgodnie ze swoją chorą filozofią zajumało z nowego Maka wszystko, co się dało. Na przykład napęd optyczny. Nie odczytasz ani nie nagrasz płyty. Filmowcy, montażyści i muzycy będą zapewne wniebowzięci, przesyłając klientowi mailem 4GB materiału.

Nie jestem pewien, czy profesjonalny desktop może się obyć bez napędu optycznego i możliwości wewnętrznej rozbudowy. W praktyce to oznacza tylko jedno - Mac Pro będzie cały oplątany kablami od podłączonych peryferiów, dysków, nagrywarek, zewnętrznych kart dźwiękowych i innych różności. Apple już o tym wie, skoro przewidziało aż 6 gniazdek Thunderbolt...

A ponieważ absolutnie wszystkie gniazdka zostały umieszczone z jednej strony obudowy - w domyśle tylnej i raczej wstydliwie chowanej z uwagi na wiechcie przewodów - głupie podłączenie słuchawek czy pendriva będzie wymagało obracania Maka i wleczenia za sobą pęczka kabli. Liczę, że za dopłatą będzie można chociaż zamówić obrotową nóżkę...

Tyle wrażeń na początek. Jednym zdaniem - nowy Mac Pro to 100% efekciarstwa i zero funkcjonalności. Ale i tak dziś w nocy tysiące fanbojów będą marzyć w mokrych snach, aby postawić go sobie na biurku i bez końca wkładać i zdejmować obudowę. Tyle, że przy włączonym zasilaniu nie da się tego zrobić...

A na koniec filmik o komputerze na kurzej łapce...






CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO? DOŁĄCZ DO APPLEFOBII!

mac pro 7395406495336323815

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga