applefobia
Applefobia
Loading...

Mac Pro - pierwsze testy

Okazuje się, że nowy Mac Pro jest nie tylko produktem urojonym . Jest także medium, za pomocą któreg...

Okazuje się, że nowy Mac Pro jest nie tylko produktem urojonym. Jest także medium, za pomocą którego urojenia atakują kogo popadnie jak sraczka po lewym bigosie na wiejskim weselu.



Apple jeszcze oficjalnie nie pokazało ani jednego działającego egzemplarza Maka Pro, nikt jeszcze na oczy nie widział tej maszyny w akcji, ba! w ogóle nie wiadomo, czy poza makietą pokazaną na WWDC 2013 istnieje coś więcej - a tu już komuś uroiło się, że zapuścił benchmarki i zmierzył jego osiągi.

Równie dobrze ja mógłbym zacząć wróżyć z ptasich odchodów wyniki Lotto na trzeci kwartał, obliczać zużycie paliwa USS Enterprise NCC-1701 na podstawie wspomnień dra Spocka albo prognozować IQ wnuków TimKuka, wpatrując się lewym okiem w jego zdjęcie z koledżu.




No, ale ponieważ wyniki benchmarków Maka Pro podały z wiarą i zaufaniem tak opiniotwórcze media jak np. MyApple, które wszak każdą informację starannie weryfikuje przed skopiowaniem z zachodnich portali, wygląda na to, że sprawa jest poważna. Przyjrzyjmy się więc z uwagą.

Jeśli dać wiarę domniemanym wynikom benchmarków Maka Pro, to zapowiada się piękna katastrofa. Jak wynika z poniższej ryciny, najnowsze czarne dziecko Apple jest wydajniejsze od poprzednika ledwo o jakieś marne 8-9 procent. WTF? Toż to praktycznie biorąc zerowy postęp, nie licząc kosmicznej stylizacji, koncepcyjnej wentylacji i nowego koloru.





Zważywszy to, że nowy Mac Pro ma niżej taktowany procesor, wspawane raz na zawsze komponenty i absolutną odporność na rozbudowę i modernizację, nie wiem czy ktoś poza wyrafinowanymi estetami skusi się na zamknięte w przyciasnym termosie parę procent mocy obliczeniowej więcej.  No, chyba, że to ma być inwestycja w obudowę, aby postawić Maka w gabinecie zamiast wazy z dynastii Ming...

Benchmarki są dramatycznie słabe i wątpię, by ktokolwiek trzeźwo myślący chciał wymienić swojego starego Maka na nowy model. Bo niby po co? Ja kieruję się prostą zasadą - jeśli nowy sprzęt nie jest przynajmniej o połowę szybszy/lepszy/wydajniejszy od poprzednika, to jaki jest sens go kupować?

Naprawdę porzucilibyście swój stary, wygodny i przestronny samochód, żeby kupić nowy model, który wprawdzie jest szybszy o 10%, ale za to nie ma żadnych schowków ani bagażnika, a żeby dolać płynu do spryskiwacza, trzeba zdejmować całą karoserię?


Źródło: MacRumors


CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO? DOŁĄCZ DO APPLEFOBII!

testy 758477248688601845

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga