applefobia
Applefobia
Loading...

iOS 7 - koniec złudzeń

Wciąż poganiacie, żeby coś napisać o najnowszym iOS, więc chyba pora brać się za artykuł. Nie jest m...

Wciąż poganiacie, żeby coś napisać o najnowszym iOS, więc chyba pora brać się za artykuł. Nie jest mi łatwo. Prawdę mówiąc, liczyłem na to, że Jonny Ive pokaże coś naprawdę mocnego, co będzie można z pasją skrytykować i zmieszać z błotem. Tymczasem iOS 7 wygląda jak Android po wizycie u norweskiego geja-stylisty, żyjącego w partnerskim związku z kucykiem My Little Pony.





Widać jak na dłoni, że Apple odpuściło sobie prawdziwe wyzwania i postawiło na mniamuśność - tapetki 3D, animowana pogoda, cukierkowe kolorki, blurki, kulki i bąbelki. Pulpit wygląda tak, jakby było mu niedobrze, ale za cholerę nie mógł sobie przypomnieć, jaki budyń był dziś na deser.

Pełno tu efekciarstwa i tanich sztuczek, które może są dobre do pokazywania kolegom na przerwie i podrywania koleżanek, ale wyrazistości, siły i charakteru jest w tym tyle, co w opakowaniu żelków - aż wierzyć się nie chce, że Apple lansuje swój system jako platformę do prowadzenia biznesu.

Z czym do ludzi? Popatrzcie na rycinę powyżej i powiedzcie, czy odważylibyście się wyjąć swojego iPhona z iOS 7 w obecności rady nadzorczej w jakiejś poważnej firmie, albo zaprezentować na czymś takim klientowi symulację dochodów z lokaty bankowej? Natomiast przedszkolanki i dziewczynki idące do Pierwszej Komunii powinny być bardzo zadowolone...

Jak stwierdził Craig Federighi - "iOS 7 to największa zmiana od czasu powstania iPhona". Trudno się z tym nie zgodzić, bo Apple faktycznie zaaplikowało swoim fanom wizualną terapię szokową, porównywalną jedynie z wrzuceniem granatu do kisielu.

A co się zmieniło? Weźmy pierwszy przykład z brzegu. Jedną z najbardziej dramatycznych modyfikacji iOS 7 jest sposób odblokowywania ekranu. Apple zrezygnowało ze swojego uświęconego tradycją, rytualnego i chronionego licznymi patentami "Slide to unlock", w zamian dając userom cały ekran do dyspozycji. Czysta anarchia.

Ajfoniarze będą musieli zapomnieć o wypracowanym do perfekcji poziomym geście i w pocie czoła uczyć się miziania w pionie. Będzie problem, no bo gdzie miziać, skoro brak wyznaczonego miejsca? Za dużo swobody, za dużo dowolności... Oczami wyobraźni widzę wielkie, wk..wione tłumy w Apple Storach, stojące w kilometrowych kolejkach, aby Geniusze "odblokowali" im iPhona.

Większość pozostałych zmian jest również natury optycznej, a o ich podobieństwie do Androida, Windows Phone, a nawet WebOS aż wstyd pisać. Takie zapożyczenia, jak wysuwany Panel Kontrolny, multitasking z podglądem uruchomionych aplikacji, kalkulator, animowana pogoda, ruchome tapetki, Centrum Powiadomień, karty w Safari - to największa przysługa, jaką Apple mogło zrobić dla konkurencji, przyznając jej pierwszeństwo w innowacyjności. iOS 7? W sumie nazwa iAndroid 7.0 też byłaby w porządku.

Jonathan Ive wykonał kawał roboty przechodząc od skeuomorfizmu do andromorfizmu, a w sieci już krążą zestawienia "innowacji" Apple z konkurencją:



A co, jeśli chodzi o twarde innowacje? No cóż, nie na darmo Apple wydawało przez lata grube miliardy dolarów na swój dział R&D. Tak epokowe dokonania, jak umieszczenie więcej niż 16 aplikacji w folderze, przesyłanie plików pomiędzy iPhonami, automatyczna aktualizacja aplikacji, możliwość głosowych połączeń przez FaceTime, użycie komend głosowych np. do włączania Bluetooth czy internetowe radio sprawią, że iOS 7 na zawsze trafi do historii technologii. Do zakładki tzw. "Ponownych wynalazków".

Trzeba jednak przyznać, że twórcy nowego iOS 7 popisali się w paru miejscach sporą inwencją. Pojawiła się mianowicie niezbędna dla kreatywnych fotografów opcja robienia kwadratowych fotek. Znika w ten sposób bolesna kwestia pionowych słiftoci i drastycznego braku odpowiednich monitorów do ich oglądania. Co więcej - można na te kwadratowe fotki nakładać różne filtry, co powinno ugruntować pozycję iPhona jako profesjonalnej kamery.

Inną epokową innowacją, która zwróciła moją uwagę, jest nowa ikona Map Apple. Jej wygląd ma kolosalne znaczenie i może się przyczynić do ocalenia wielu istnień ludzkich. Nowa ikona nie sugeruje już skoku z mostu wprost na autostradę.

No i ostatnia rzecz. Siri wprawdzie coraz bardziej przypomina Google Now, ale za to teraz może gadać męskim głosem - to bardzo piękny gest Apple w stronę feminofobów, którzy krępowali się powierzać bądź co bądź sztucznej, ale jednak kobiecie, różne swoje sekrety i sprawy osobiste.

Podsumowując - para w gwizdek, piorun w rabarbar i cukinię. Słodko, mdło i nijako. Apple poszło w wygląd i efekty specjalne, kompletnie zaniedbując rozwój systemu pod kątem nowych technologii. No chyba że uznać, że do perfekcji opanowali technologię gonienia i naśladowania konkurencji...



ios 7 999797470768070900

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga