applefobia
Applefobia
Loading...

A jednak to idioci!

Nigdy nie miałem o fanach Apple zbyt wygórowanego zdania, a wygląda na to, że będę musiał jeszcze so...

Nigdy nie miałem o fanach Apple zbyt wygórowanego zdania, a wygląda na to, że będę musiał jeszcze solidnie pogłębić piwniczkę. Chodzi o wnioski płynące z lektury pewnego wywiadu...


<


Wywiad miał miejsce na łamach Spider's Web, a udzielił go przedstawiciel MacLife - największego polskiego serwisu urządzeń Apple. Z początku wywiad uznałem za robiony na siłę i mało wiarygodny, gdyż mowa jest tam o naprawianiu sprzętu Apple, a przecież powszechnie wiadomo, że sprzęt Apple słynie z niesamowitej jakości wykonania i nigdy się nie psuje. To niemożliwe, żeby kilkanaście osób wyżywiło się z takiej roboty. A jednak...

Wyjaśnienie zagadki przychodzi w dalszej części wywiadu. Jak twierdzi przedstawiciel serwisu, sprzęt Apple faktycznie jest znakomity, zaś zdecydowana większość usterek, z jakimi borykają się serwisanci, jest spowodowana przez wybitnie utalentowanych userów. Niestety, ostateczna konkluzja jest bolesna dla fanbojów - sprzęt jest super, ale jego użytkownicy to kompletni idioci.

Słowa "idioci" używam tu z całą świadomością i bez żadnego skrępowania. No bo jak inaczej nazwać kogoś, kto wsadza iPhona do mikrofalówki, aby sprawdzić znaleziony gdzieś na internetach sposób na naładowanie baterii w 14 sekund? A właśnie taki iPhone 4S trafił do MacLife całkiem niedawno...

Ten kryształowej czystości dureń nie tylko nie posiadł elementarnej wiedzy o fizyce i sprzęcie AGD, ale nawet - jak podejrzewam - umiejętności czytania, bo w instrukcji do każdej mikrofalówki jest przecież wielkimi literami napisane, żeby nie wkładać do środka metalowych przedmiotów. W sumie teraz nie dziwię się, że nowy iOS 7 - prawdopodobnie w ramach dostosowania do poziomu intelektualnego użytkowników - rozwija się już tylko pod względem kolorystycznym.

Drugi z serwisowanych przypadków sugeruje, że poza brakiem politechnicznej edukacji na poziomie podstawówki, makjuzerom całkowicie obca jest umiejętność wyciągania logicznych wniosków z obserwacji. Do MacLife trafił ponoć MacBook Pro tak zapchany wewnątrz kurzem, sierścią i osadem z nikotyny, że po prostu przestał działać. No cóż, doprowadzenie sprzętu do takiego stanu wymaga wyjątkowej ignorancji. Ale jest też ciąg dalszy...

Serwisanci odczyścili, uruchomili i oddali MacBooka właścicielowi - jak sądzę z informacją zwrotną. I co? Po pół roku MacBook ponownie wrócił martwy do serwisu z takimi samymi objawami. Trzeba być naprawdę wyjątkowym upartym idiotą, żeby mimo wyraźnych przeciwskazań nadal pozwalać kotu palić papierosy i czochrać się na MacBooku...


CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO? DOŁĄCZ DO APPLEFOBII!

usterka 5193574007611453724

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga