Przyszła koza do woza - odcinek A9
Tylko Apple potrafi z taką lekkością i wdziękiem obrzucać kogoś błotem, równocześnie robiąc z nim interesy...
https://applefobia.blogspot.com/2014/10/przysza-koza-do-woza-odcinek-a9.html
Tylko Apple potrafi z taką lekkością i wdziękiem obrzucać kogoś błotem, równocześnie robiąc z nim interesy...
Ten typ postów Applefobia publikuje regularnie, zmieniając tylko cyferki w oznaczeniach. Chodzi oczywiście o wspaniałe procesory Apple A4, A5, A6, A7, A8 czy A9, których produkcja - mimo nieustannego machania szabelką w wojnie patentowej - wciąż jakimś cudem trafia do fabryk Samsunga.
Wojenka pomiędzy Apple a Samungiem trwa w najlepsze, Apple nie szczędzi rywalowi pogróżek, obelg i oskarżeń o kradzież prostokąta z zaokrąglonymi rogami i innej własności intelektualnej. Koreańczycy ustawicznie nazywani są złodziejami i naśladowcami genialnej kupertyńskiej myśli technicznej. Wystarczy tylko przypomnieć haniebną kradzież pomysłu na 5,5- calowy telefon - na dwa lata przed przełomowym iPhonem 6. Bezczelność...
Mimo to Apple, zamiast załatwić porachunki po męsku, gdy tylko potrzebuje wypuścić kolejną zabawkę z iOS, smali koperczaki do Samsunga i wysyła posłańców z pękami kwiecia i z pokorną prośbą o pomoc przy produkcji kolejnej generacji procesorów. Nie inaczej jest z nowym, cudownym A9 - jego produkcja w technologii 14 nm okazała się niewykonalna w fabrykach, które Apple wybudowało na Tajwanie na złość Samsungowi, więc trzeba było znowu ładnie się ubrać i pójść po prośbie.
Jak widać, tam w Cupertino liderzy postępu kompletnie nie radzą sobie z własnymi innowacyjnymi technologiami, Strach pomyśleć, co leżało by na stołach w Apple Store, gdyby nie możliwości koreańskiego przemysłu. Bo bez Samsunga ani rusz...
Źródło: MyApple