applefobia
Applefobia
Loading...

Po co kupuje się Maka?

Pytanie o cel kupna iMaka, MacBooka czy Maka Pro pozornie jest pytaniem retorycznym. Przecież wiad...

Pytanie o cel kupna iMaka, MacBooka czy Maka Pro pozornie jest pytaniem retorycznym. Przecież wiadomo, że Maki kupuje się dla wyjątkowego designu, dla wydajności i niezawodności, dla cudownego ekosystemu Apple, dla podniesienia niskiej samooceny makjuzera, dla naklejek i amazingu... Można by długo wyliczać, ale po co? Prawda jest całkiem inna...

Jak wynika z szeroko zakrojonych badań środowiskowych, Maki kupuje się przede wszystkim po to, żeby cichcem zainstalować na nich Windowsy i do woli używać przeróżnych fikuśnych ficzerów, niedostępnych w Najbardziej Zaawansowanym Darmowym Systemie Operacyjnym OS X.

Dopiero pełnowartościowy, dorosły system operacyjny Microsoftu sprawia, że opakowane w przecudnej urody ameliniową obudowę Maki dostają skrzydeł i pozwalają wykorzystać cały potencjał sprzętu, wygodnie pracować na profesjonalnych programach użytkowych oraz pograć w gry, których nie uświadczy się w Mac App Store. A jak ktoś umie, to można nawet robić filmy animowane...

Choć w Cupertino nigdy się do tego nie przyznają, ale dobrze wiedzą, że bez tego wstrętnego, skrzypiącego Windows słabujący popyt na cudne Maki kompletnie się załamie, a słupki sprzedaży będą niższe niż sr.jący w kucki Tom Cruise. Nie wierzycie? Jest dowód!

Co robi Apple, zamiast zadbać o własne podwórko i w pocie czoła zająć się łataniem niedziałających programów z własnego półpakietu biurowego iWork, dziur w Safari i baboli uniemożliwiających współpracę OS X z Makami? Otóż wydaje najświeższą, poprawioną wersję Boot Campa...




OS X może sobie być najlepszym systemem operacyjnym w Układzie Słonecznym, ale to Boot Camp, służący do instalacji Windows na Makach, jest jego kluczowym, strategicznym elementem. Boot Camp to z jednej strony wizerunkowa kompromitacja i przyznanie się do niedoskonałości ekosystemu Apple, a równocześnie oczko w głowie i najsolidniej dopracowany kawałek softu, jaki wyszedł spod ręki kupertyńskich programistów. Już tam księgowi z Cupertino dobrze wiedzą, od czego zależy sprzedaż najbardziej zaawansowanych komputerów świata. Nie ma Boot Campa - nie ma popytu na Maki :)

Jak można być równocześnie solą w oku i oczkiem w głowie - tego nie pojmuję, ale na szczęście z tą dwoistością doskonale radzi sobie Apple, którego szczytowym osiągnięciem jest sprzedaż komputerów z dostępem od tyłu, pracujących pod kontrolą konkurencyjnego systemu operacyjnego...



Źródło: Apple Insider


Windows 3386649459668737957

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga