applefobia
Applefobia
Loading...

Jednym palcem, czyli dlaczego Touch ID jest do d.py

Najważniejszym, a właściwie jedynym gwoździem programu podczas prezentacji iPhona 5S, był wbudowan...

Najważniejszym, a właściwie jedynym gwoździem programu podczas prezentacji iPhona 5S, był wbudowany weń czytnik linii papilarnych. Mimo entuzjastycznego podejścia Apple do tej "nowatorskiej" technologii, nie podzielam optymizmu Phila Schillera...

Podobno motywacją Apple do wbudowania sensora biometrycznego w iPhona była troska o bezpieczeństwo i wygodę użytkowników - ochrona dostępu do telefonu, zabezpieczenie transakcji, ułatwienie logowania do różnych usług, uproszczenie zakupów i takie tam propagandowe głupoty.

Według złotoustego Phila Schillera problem polegał na tym, że ajfoniarze, wbrew elementarnym zasadom bezpieczeństwa, nie blokują telefonu nawet najprostszym hasłem. W to akurat łatwo uwierzę, bo jak się na nich patrzy, to niektórzy faktycznie wyglądają tak, jakby nie dali rady do pięciu zliczyć. Dlatego Apple postanowiło ich w tym wyręczyć za pomocą odkrytej przez siebie techniki palcowej...



Pochodzący z prezentacji Apple, a widoczny na rycinie powyżej paluch miał symbolizować łatwość, prostotę i naturalność używania skanera linii papilarnych, który Apple wygrzebało na szrocie długo po tym, gdy inne firmy już zdążyły o nim zapomnieć, po czym zaprezentowało go jako własne odkrycie pod nową nazwą Touch ID.

Z symboliką trzeba jednak uważać, bo analizując wątpliwe walory Touch ID dochodzę do wniosku, że wycierając sobie gębę zapewnieniami o zwiększeniu bezpieczeństwa, Apple po prostu jak zwykle pokazało naiwnym userom środkowy palec. Będzie wręcz odwrotnie - ryzyko dramatycznie wzrośnie. Ale po kolei...

Pierwszą z kwestii, podnoszonych już w trakcie prezentacji iPhona 5S, a nawet wcześniej - gdy tylko pojawiły się pogłoski o skanerze linii papilarnych - było to, że teraz to już na pewno NSA, FBI, CIA, KGB, ZUS, ABW i inne trójliterowe agencje rządowe będą kolekcjonować sobie wasze odciski palców.

A guzik tam... może i będą, ale zapewne i tak już mają komplet waszych danych biometrycznych, łącznie z rozmiarem penisa, wielkością cycków, smarkami i innymi organicznymi sekrecjami - i to już od czasu, gdy pierwszy raz użyliście Stool Scannera czy innych genialnych aplikacji z App Store.

Bardziej chodzi mi o to, że pokusa wygodnego zabezpieczenia wszystkich haseł, loginów, danych bankowych i innych tajemnic za pomocą odcisku palca jest tak wielka, że większość nierozgarniętych ajfoniarzy pójdzie za tym, jak stado baranów za wiechciem siana. Apple jest genialne! Wreszcie nie trzeba zapamiętywać tych głupich haseł! I wtedy się zacznie...

Ja do każdej usługi w sieci konsekwentnie zakładam inne hasło. Nawet jak ktoś pozna czy ukradnie mój login do portalu randkowego dla tajlandzkich transwestytów, to furda - reszta haseł jest bezpieczna. Dywersyfikacja zagrożenia. iPhone 5S wprawdzie jest w stanie zapamiętać do pięciu różnych odcisków, ale ciekawe, czy jełopy z Fajfesami wpadną na to, żeby do Facebooka logować się kciukiem, do Instagrama serdecznym palcem lewej stopy, a do iTunes wewnętrzną stroną napletka? Zresztą to i tak za mało.

Dzięki Apple wkraczamy w nową rzeczywistość. Nie zdziwcie się, gdy ktoś ukradnie wam iPhona - innowacyjnie, rewolucyjnie i nowocześnie zabezpieczonego za pomocą odcisku palca - a w komplecie razem z telefonem upierdzieli wam gratis również paluchy. Nie będzie nawet musiał fatygować i tracić czasu na tradycyjne, oldskulowe miażdżenie waszych jąder w imadle w celu uzyskania hasła do Instagrama. A szkoda, bo mógłby zrobić furorę wrzucając na poczekaniu na wasze konto fotkę rzeczonych jąder, ładnie skadrowanych w imadle i upiększonych nałożeniem paru kreatywnych filtrów...

Od teraz zestaw do łamania zabezpieczeń iPhona 5S będzie wyglądał tak:




Gdy wieczorem zobaczycie w przejściu podziemnym podejrzane indywiduum z sekatorem do drobiu i wypełnionym kostkami lodu pojemniczkiem na organy, może być już za późno na refleksję, że daliście się tak głupio wrobić geniuszom z Apple i z lenistwa wszystko postawiliście na jeden palec. Aha, lepiej od razu powiedzieć, który - ocalicie resztę, a złodziej nie będzie musiał próbować po kolei...

Na szczęście jest nadzieja dla tych mięczaków, którzy od razu mdleją na widok swoich członków odseparowanych od reszty organizmu -  pozyskanie odcisków waszego palca metodą inną niż chirurgiczna to łatwizna. Zostawiacie je wszak całymi dziesiątkami na pięknej, lśniącej obudowie iPhona. Wystarczy kawałek taśmy klejącej...





Kolejna rzecz to zakupy w Internecie. Apple zachwala, że dzięki Touch ID kupowanie muzyki w iTunes i potwierdzanie transakcji przez przyłożenie palca będzie najłatwiejsze na świecie. Tak, ale pod warunkiem, że nie cierpicie na Parkinsona, bo wtedy ani się obejrzycie, jak kupicie w mgnieniu oka wszystkie albumy Justina Biebera...

No i ostatnia sprawa. Gdy już wszystko pięknie zabezpieczycie odciskiem swojego palca i nie dającymi się złamać algorytmami ukrytymi w Fajfesie, usiądźcie wygodnie i przypomnijcie sobie, która część najszybciej psuje się w iPhonach? Aha...? Przycisk Home od zawsze był najbardziej awaryjnym i zawodnym elementem tej cudownej inżynierskiej konstrukcji. Módlcie się, żeby Apple poprawiło jego trwałość, albo żeby była jakaś alternatywa, gdy będziecie potrzebowali pilnie skorzystać z telefonu, któremu akurat "rozkalibrował" się Home.

No, chyba że będziecie mieć wypadek przy rąbaniu drewna. Wtedy to już i tak bez znaczenia...



CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO? DOŁĄCZ DO APPLEFOBII!



touch id 7561716175520988885

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga