applefobia
Applefobia
Loading...

9 i pół tygodnia. A nawet dłużej...

Jak stwierdzili kiedyś twórcy głośnego erotycznego filmu "9 i pół tygodnia", właśnie tyl...

Jak stwierdzili kiedyś twórcy głośnego erotycznego filmu "9 i pół tygodnia", właśnie tyle czasu trwa przeciętnie zauroczenie nowym partnerem. Potem romans albo kończy się rozstaniem, albo przechodzi w fazę trwałego związku. A ile trzeba przeciętnemu fanbojowi Apple, aby się zorientować, że sypiał z podróbką iPhona?

Jak doniósł poczytny fanbojski portal ipod.info.pl, konsumencka elita koneserów najnowszych technologii, znawców trendów i miłośników wysokiej jakości zaliczyła właśnie kompromitującą wpadkę. Jeden z nabywców złotego iPhona 5S potrzebował aż kilku miesięcy, aby odkryć, że jego szampańsko połyskujący Fajfes jest podróbą.

Cała sprawa nie wyszłaby zapewne na jaw i szczęśliwy posiadacz złotego telefonu Apple żyłby dalej w błogiej nieświadomości, gdyby nie awaria rzekomego Fajfesa, która zawiodła go do serwisu, gdzie personel umierając ze śmiechu poinformował go, że iPhone owszem również pochodzi z Chin, ale nie z tej fabryki co oryginały. Rozczarowanie naszego bohatera nie miało granic, a większy zawód przeżył chyba tylko Juliusz Cezar, gdy w dywanie zamiast Kleopatry znalazł urzędniczkę z ZUS-u w wieku emerytalnym.

Nie bardzo wiem, jak można przez kilka miesięcy używać podróbki i nie zorientować się, że nie ma ona podstawowych funkcji oryginału. Przecież iPhona zazwyczaj rejestruje się po zakupie, zakłada konto w iCloud czy iTunes, kupuje aplikacje w App Store, skanuje paluchy dla NSA, a także bez przerwy ściąga aktualizacje do iOS i robi całą masę innych czynności powiązanych z ekosystemem Apple.

Albo ten nieszczęśnik ograniczał się jedynie do trzymania wyłączonego "iPhona" pod poduszką i miętolenia go w łapie na pokaz w środkach transportu miejskiego, albo hermetyczny i najbardziej zaawansowany na świecie kupertyński ekosystem jest tak dziurawy, że można korzystać ze wszystkich jego dobrodziejstw za pomocą byle podróbki. No w takie cuda to nawet borsuk nie uwierzy...

Patrząc z drugiej strony - jaki jest sens kupowania iPhona, skoro w ciągu paru miesięcy ani raz nie używało się żadnej z jego rzekomo przełomowych funkcji i przebogatej oferty ekosystemu. To po ch.j komu iPhone? Mieć takie cudo i nie korzystać? We wspomnianym wcześniej filmie bohaterom wystarczyło parę tygodni, aby osiągnąć etap różnych finezyjnych figli, rozbieranek i perwersji, a ta ajfoniarska lebiega przez parę miesięcy nie doszła nawet do tego, jak się rozpina rozporek, o mizianiu lodem po cyckach nawet nie wspominając. Tyle przegrać...

Odpowiedź jest prosta - iPhone został kupiony wyłącznie z platonicznej miłości, dla wyglądu i optycznego lansu. Coś jakby połakomić się na Volvo nówkę nieśmiganą, aby przez pół roku napawać się własną zajebistością i pozycją społeczną, a dopiero po przypadkowej stłuczce dowiedzieć się w warsztacie, że zamiast dwulitrowego turbodiesla miałeś pod maską dwusuwa z Trabanta. Ignorancja i bezmózgowie w czystej postaci.

W tym miejscu jedyną sensowną pointą, jaka przychodzi mi do głowy, będzie ten dowcip:

Starsze małżeństwo o wieloletnim stażu siedzi przy stole w kuchni. Nagle mąż zbiera się na odwagę i patrząc żonie prosto w oczy mówi:
- Kochanie, muszę powiedzieć ci o czymś, co ukrywałem przed tobą przez wiele lat. Jestem daltonistą!
- Nie martw się najmilszy. Ja też nie powiedziałam ci wszystkiego. Nie jestem z Radomia, jestem z Mozambiku...


podróbka 5500250331187225365

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga