applefobia
Applefobia
Loading...

Apple Pay? Bullshit. Users pay!

Czytelników nierozgarniętych językowo przepraszam za tytuł w obcym lengłidżu, ale inaczej nie dał...


Czytelników nierozgarniętych językowo przepraszam za tytuł w obcym lengłidżu, ale inaczej nie dało się tego sformułować. Zresztą po angielsku czy po polsku wychodzi na jedno - Apple właśnie wynalazło kolejną technologię do skubania swoich userów z kasy.

NFC - taka wersja tylko w rezerwacie

Z tym "wynalezieniem" to oczywiście spora przesada, bo w nowych iPhonach mamy do czynienia ze starym dobrym NFC, tyle że perfidnie wykastrowanym (podobnie jak Bluetooth) i innowacyjnie ograniczonym do jednej tylko roli - obsługi płatności on-line.

Po ogłoszeniu, że nowe produkty Apple będą obsługiwały NFC, pojawiła się nadzieja na znaczne podniesienie ich funkcjonalności. Wszak NFC to nie tylko płatności czy parowanie urządzeń, lecz cała masa innych zastosowań. NFC w połączeniu z programowanymi "tagami" pozwala uprościć różne powtarzalne czynności. To spore ułatwienie - np. wsiadając do samochodu można automatycznie włączyć Bluetooth w telefonie i połączyć się z pokładowym systemem audio, albo wyciszyć telefon, odkładając go na nocną szafkę. Możliwości jest cała masa i mieszkańcy rezerwatu byliby zachwyceni całkiem nowymi funkcjami swoich iGadżetów.

Ale gdzie tam... Spośród całej gamy zastosowań NFC, Apple uczepiło się tylko jednego. Właśnie pojawiła się oficjalna informacja, że NFC w iPhonach i zegarku Apple będzie ograniczone wyłącznie do obsługi płatności w systemie Apple Pay. I biada deweloperom, którzy chcieliby wykorzystać inne funkcje NFC. Fajnie... chcielibyście dostać w prezencie szwajcarski scyzoryk z zaspawanymi wszystkimi ostrzami, z wyjątkiem pęsety do brwi?


Pan płaci, pani płaci...

Płatności zbliżeniowe to spore ułatwienie przy drobnych zakupach. Posiadacze kart płatniczych z NFC korzystają z nich od dawna. W przypadku niektórych banków możliwe jest też płacenie bezpośrednio telefonem. Nawet w Biedronce. Triumfalne wprowadzenie przez Apple swojego systemu płatności nie wnosi więc nic nowego - równie dobrze mogliby ogłosić, że właśnie odkryli Jamajkę. Jest jednak pewna różnica...

Płacąc kartą w sklepie, nie ponosisz żadnych dodatkowych kosztów. Twój rachunek jest obciążany tylko nominalną kwotą transakcji. Reszta to rozliczenia banku ze sprzedawcą. Tymczasem chciwcy z Cupertino, znajdując dla właśnie odkrytej technologii NFC jedno jedyne zastosowanie, przy okazji jeszcze zrobili skok na kasę i podłączyli się do łańcuszka beneficjentów obrotu wirtualną gotówką. Od każdej transakcji za pomocą Apple Pay pobierana będzie prowizja w wysokości 0,15%. Jak myślicie, na czyje konto trafi?





Bezpieczeństwo przede wszystkim?

Apple chwali się, że transakcje przez Apple Pay będą super bezpieczne. Taa... jak wszystko inne w ekosystemie Apple. Trzeba być wyjątkowo niefrasobliwie nastawionym do życia, żeby powierzyć iPhonowi wszystkie dane ze swoich kart kredytowych. Ciekawe, jak szybko będą dostępne w chmurze razem ze zdjęciami gołych bab...




NFC 4575193972251300552

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga