applefobia
Applefobia
Loading...

WWJC 2014 - cuda statystyki

Podczas ostatniej konferencji WWJC 2014 , TimKuk w niezwykle kreatywny sposób żonglował różnymi...


Podczas ostatniej konferencji WWJC 2014, TimKuk w niezwykle kreatywny sposób żonglował różnymi danymi statystycznymi dla pokazania przewagi produktów Apple nad konkurencją. Na potwierdzenie swoich teorii pokazywał barwne diagramy, świadczące o tym, że Apple to potęga. Czego tam nie było... 

Podczas prelekcji TimKuka statystyki były tak optymistycznie naciągane i brane z sufitu, że czekałem już tylko na moment, w którym pokażą się wartości przekraczające 100%. Nie doczekałem się, ale i tak ubaw miałem po pachy.

O tym, że 70% uczestników konferencji stanowili nabrani na amazing pryszczersi, już pisałem. Ale to nie jedyna ciekawostka. Jak się dowiedzieliśmy (patrz: rycina powyżej), aż 97% użytkowników iOS 7 wyraża pełną satysfakcję z użytkowania tego systemu. Widocznie, jak klerycy w seminarium, nigdy nie mieli niczego innego dla porównania... Lepsze wyniki w referendach i wyborach notowane są tylko w krajach o wysokiej izolacji i komunizmie ustawowo wpisanym w konstytucję. Jak ktoś całe życie kupował smalec na kartki, to będzie zadowolony nawet z wystanego w kolejce wołowego łoju.

Inne statystyki towarzyszyły licznym przechwałkom i żartom TimKuka z konkurencyjnych systemów. Dowiedzieliśmy się na przykład, że Maki sprzedają się najlepiej na świecie, a reszta przemysłu IT kopie doły połamanymi pazurami:


No cóż, ze statystyk firm zewnętrznych wynika coś zgoła przeciwnego - że laptopy z Windows sprzedają się kilkanaście razy lepiej niż MacBooki - ale widocznie TimKuk ma własne, lepsze badania, przeprowadzone na stołówce w kampusie w Cupertino.

Kolejne żarty dotyczyły tzw. adopcji systemów. Ze statystyk TimKuka wynika, że iOS i OS X mają najwyższy stopień adopcji w porównaniu z wszawą i zapyziałą konkurencją:



Tę błyskawiczną adopcję systemów Apple można wytłumaczyć na dwa sposoby - społeczno-emocjonalny i racjonalny. Znamy wszak takie sytuacje, gdy ludzie poszkodowani przez los samotnością gotowi są w akcie desperacji adoptować choćby kundla ze schroniska - byle zaspokoić swoje niespełnione instynkty opiekuńcze. Podobnie jest w rezerwacie Apple - dojmująca potrzeba, aby dostać coś, co wypełni pustkę, nudę i brak perspektyw sprawia, że każdy kolejny, bardziej kolorowy system z Cupertino natychmiast zyskuje miliony przybranych rodziców.

Racjonalnie natomiast można to wyjaśnić w ten sposób, że użytkownicy Windows czy Androida są po prostu całkowicie zadowoleni ze stabilnego działania używanej przez siebie wersji systemu i wcale nie muszą - tak jak mieszkańcy rezerwatu Apple - rzucać się na najnowszego Mavericksa czy iOS 7 w panicznej ucieczce przed babolami serwowanymi przez własny sprzęt, jak to było w przypadku Liona czy iOS 6. My nie musimy gonić za nowościami w złudnej nadziei, że coś się poprawi. Po co zmieniać coś, co jest dobre?

Ostatnim kwiatkiem z konferencji jest przedstawiona przez TimKuka łamiąca informacja (ang. breaking news) - poparta oczywiście stosownym wykresem - że 99% programów na Androida to malware. Co wy na takie dictum, drodzy bracia w Androidzie? Ja powiem tylko, że słyszałem z wiarygodnego źródła, iż 99% pracowników kupertyńskiego kampusu to geje-anarchiści z Radomia...


A wnioski? W obliczu faktu, że ostatnie WWJC 2014 polegało głównie na przechwałkach, odgrzewanych "nowościach", obiecankach-cacankach i całkowitym braku innowacyjności, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Apple ostatnio jest przewidywalne i schematyczne jak piosenka disco-polo. Z tą jedynie różnicą, że jest bardzo dużo "ohohoho", za to spodziewanych majteczek w kropeczki wciąż jakoś nie widać...



Źródło obrazków: The Verge


wwdc 2014 5618794767061249936

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga