applefobia
Applefobia
Loading...

Karty SD? Nie ma takiego standardu!

Siłą napędową branży IT od zawsze są standardy przemysłowe i kompatybilność interfejsów, pozwalaj...


Siłą napędową branży IT od zawsze są standardy przemysłowe i kompatybilność interfejsów, pozwalająca swobodnie przenosić dane i komunikować między sobą urządzenia, pracujące na różnych platformach sprzętowych i systemowych. Wszystko wskazuje na to, że makjuzerzy wkrótce przestaną być zgodni z resztą świata...

Powodem izolacji makjuzerów może stać się innowacyjna karta pamięci SD, jaka pojawiła się w rezerwacie Apple. Wydawałoby się, że standard kart SD jest powszechnie znany, zaakceptowany i popularny z tego powodu, że karty SD pasują do wszystkiego. Nic bardziej mylnego...

Transcend JetDrive Lite Expansion Card to produkt, który - jak to zazwyczaj bywa w przypadku innowacyjnych produktów dla jabłkowych power-userów - ma nazwę dłuższą niż lista zastosowań. W rzeczywistości jest to zwyczajna karta SD, ale o innowacyjnej konstrukcji, praktycznie uniemożliwiającej używanie jej poza rezerwatem Apple.

Działa i wygląda tak:



Jako że MacBooki są wyposażone w niskobudżetowe, przykrótkawe jak rurki po praniu, tandetne czytniki - zwykłe karty SD wystają z obudowy. Ktoś więc wpadł na genialny pomysł skrócenia karty SD tak, aby nie psuła pięknej, wyrafinowanej linii MacBooka. A ponieważ MacBooki robione po taniości nie mają znanego np. z laptopów Della sprężynowego mechanizmu do wysuwania kart, trzeba było zaopatrzyć Transcend JetDrive Lite Expansion Card w dodatkowy kołnierz, żeby było za co złapać przy wyciąganiu jej z czytnika.

Oczywiście ze względu na ten dodatkowy kołnierz, karta jest nie do użycia w innych komputerach, które mają normalne gniazdko SD o pełnej głębokości. Czyli idea przenoszenia danych pomiędzy urządzeniami działa, ale tylko w rezerwacie. Coś jak rubel transferowy, ważny tylko w RWPG.

No i teraz wyobraźcie sobie, że przychodzi do was kolega makowiec ze swoją innowacyjną kartą Transcend JetDrive Lite Expansion Card. Za cholerę nie uda mu się wetknąć tego konusa z parapetem do czytnika o normalnej głębokości. Równie dobrze może spróbować kiedyś w łazience (podczas robienia słitfoci) sięgnąć sobie kciukiem do trzustki. Z dowolnego końca organizmu.

W ten oto sposób rezerwat wyznacza własne standardy, pogrążając się coraz bardziej w bagienku niekompatybilności z resztą świata, a standard "plug & play" zamienia się zgodnie z ideą "think different" w desperackie "try to plug". Wszystkiego najlepszego!


Źródło: MacRumors


SD 2792863949760324000

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum

Archiwum bloga