applefobia
Applefobia
Loading...

Apple Watch - 10 sekund glancowania...

Jonny Ive, ostatnimi czasy dziwnie często występujący w roli rzecznika prasowego Apple, znów wygł...


Jonny Ive, ostatnimi czasy dziwnie często występujący w roli rzecznika prasowego Apple, znów wygłosił wielce oryginalne oświadczenie. Tym razem chodziło o czas pracy iGadżetów...

Jak wiadomo, czas pracy Apple Watcha nie powala na kolana. A nawet jeśli kogoś powali, to bateria i tak wyzionie ducha w czasie potrzebnym na podniesienie się z kolan. To samo dotyczy iPhona, który przy intensywnym używaniu wymaga ładowania dwa razy dziennie albo dźwigania solidnego powerbanku. I właśnie tego żałosnego czasu pracy baterii dotyczyło niedawne oświadczenie sir Jonathana.

Jak odkrywczo stwierdził Ive, to nie bateria w iPhonie jest kiepska - to sam iPhone jest taki fajny, że ludzie wręcz nie potrafią się od niego oderwać. Jest taki smukły, cudny i seksowny, że chcą go używać bez przerwy. A że ta smukłość fatalnie odbija się na żywotności telefonu? No cóż, gdyby Apple dało grubszą baterię, czas pracy byłby oczywiście dłuższy, ale według Jonnego to nie ma sensu, bo wtedy iPhone nie byłby już taki seksowny i nikt nie chciałby z niego korzystać... Jednym słowem - kwadratura koła, którą tylko taki geniusz jak Ive potrafi zrozumieć i wytłumaczyć w przystępny sposób...




I tu na horyzoncie pojawia się nowy problem. Ponieważ Apple Watch jest jeszcze fajniejszy i jeszcze bardziej seksowny od iPhona (przynajmniej w teorii), zachodzi obawa, że czas pracy tego niezwykle atrakcyjnego gadżetu będzie zbyt krótki nawet dla Szybkiego Lopeza, a co dopiero dla zwykłego użytkownika.

Jak wynika z przeprowadzonej przez iFixIt sekcji, bateria Apple Watcha ma zaledwie 205 mAh. To swoisty rekord -  najbardziej kiełbasiany i pękaty smartwatch na rynku ma najmniejszą baterię, co nie wróży dobrze urządzeniu, które ma częściowo zastąpić iPhona i przejąć jego liczne obowiązki. Szykuje się niezła kicha dla aktywnych użytkowników. Zamiast jednak odżałować parę miliardów dolarów na wynalezienie lepszej baterii, Apple rozwiązało problem w iście genialny sposób - jednym okólnikiem...

Otóż według oficjalnych zaleceń dla deweloperów, aplikacje dla Apple Watcha powinny być tak skonstruowane, żeby interakcja z urządzeniem nie przekraczała 10 sekund. Jedno długie zerknięcie powinno wystarczyć. Zamiast wynaleźć porządną baterię, Apple wynalazło nowy sposób korzystania z zegarka - i kreatywnie nazwało go "Glances", czyli właśnie "zerknięcia". Od dzisiaj glancowanie oznacza czynność polegającą na błyskawicznym rzucaniu okiem na wyświetlacz Apple Watcha. 10 sekund... i wystarczy! To się nazywa przełomowa technologia...

Jak oświadczył przedstawiciel szwajcarskich producentów, leczących się obecnie w Baden-Baden na zajady ze śmiechu po ogłoszeniu przez Jonathana Ive pogromu Szwajcarii, większość klasycznych czasomierzy pozwala użytkownikom patrzeć na tarczę bez ograniczeń czasowych. To samo dotyczy większości smartwatchy konkurencji. Tymczasem posiadacze innowacyjnego zegarka Apple będą musieli zadowolić się jednymi 10-sekundowym glancowaniem od czasu do czasu. Aby tylko dociągnąć jakoś do wieczornego ładowania...



Źródło: WP Tech, CoNowego

jonathan ive 40649488504563416

Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum