applefobia
Applefobia
Loading...

Biały ninja

Co zrobić, gdy bardzo pożądasz urządzenia z jabłkowym logo, a posiadane środki finansowe i bilans do...

Co zrobić, gdy bardzo pożądasz urządzenia z jabłkowym logo, a posiadane środki finansowe i bilans dostępnych narządów nie pozwalają na legalny zakup? Przepis jest prosty: "weźmisz czarno honde..." (serdecznie pozdrawiam Jakuba Wędrowycza :)

Trzeba mieć nieźle nas.ane w głowie, żeby pozbawić się fragmentu organizmu z pożądania do gadżetu Apple. To jakaś specyficzna przypadłość jabłkowych fanbojów, bo nigdy nie słyszałem, aby podobne rzeczy działy się wśród użytkowników innych marek. Oko za Nokię? Płuco za HTC? Nie do pomyślenia...

Trzeba mieć bardzo mocno nas.ane w głowie i przy okazji pomylić ją rano z wiadrem na mopy, żeby przebrać się za ninję i w takim stroju włamać do sklepu Apple. Takie rzeczy możliwe są tylko w Ameryce - kraju, gdzie superbohaterzy narodowi noszą kontrastowe majtki założone na legginsy.

Greensboro pewnie nie różni się od innych amerykańskich miast. Jak wszędzie, tam też żyją ludzie, którym brak rozumu nie przeszkadza realizować swoich pragnień. Tak też zrobił osobnik, który wykonał napad życia, przebrany za ninję - i to cały na biało. Jako wierny wyznawca Apple, po założeniu twarzowego stroju w innowacyjnym białym kolorze, mógł zrobić tylko jedno - ukradł czarny samochód. Na więcej wyobraźni nie pozwoliły mu gładkie jak Wielkie Równiny horyzonty myślowe, ukształtowane przez kupertyńskie kanony estetyki.




Przebieg wydarzeń był jak żywcem wyjęty z sensacyjnego filmu klasy B i dramatyzmem ustępował może tylko prezentacji antyalergicznej pościeli podczas pielgrzymki do Częstochowy. Sklepowa szyba z brandowanego przez Apple gorilla glass nie miała szans w starciu z samochodem. Czarna honda wbiła się do połowy w wystawę, otwierając bramy jabłkowego sezamu. Złodziej jednak niczego nie zajumał... Dlaczego?

Nie zdążył, bo rozbolała go jedyna posiadana nerka (drugą sprzedał, aby kupić białego iPhona 4) i musiał szybko wrócić do domu, aby poddać się dializie. Nie sięgnął nawet po tak oczywistą zdobycz, jaką był lewitujący dzięki kupertyńskiej magii MacBook Air. Mógłby dosięgnąć nawet bez wysiadania z samochodu, ale lewą rękę akurat sprzedał tydzień temu, aby zapłacić za wymianę baterii w swoim spuchniętym MacBooku.

Świadkowie twierdzą, że oddalił się z miejsca zdarzenia kulejąc, bo jak wynika z ustaleń policji, rzepki i ścięgna Achillesa wymienił na skórzane Smart Cover. Do kompletu brakowało mu już tylko iPada, ale z powodu deficytu narządów na handel jedynym sposobem jego zdobycia był napad na sklep.

Napad prawie się udał, ale wciąż nie wiadomo, dlaczego sprawca przebrał się za białego ninję. Czy chciał w ten sposób zmylić trop? Śledztwo trwa...


Strona główna item

Bądź na bieżąco



REKLAMY






Losowy wpis z archiwum